Autor tego bloga należy do grupy „Projekt Prozaicy”, z tego też powodu strona korzysta z płatnych linków. Ujmując to krócej i bardziej zrozumiale – autor zarabia, a czytelnicy nic na tym nie tracą. Te linki są całkowicie bezpieczne dla komputerów, tabletów i smartphone-ów pod warunkiem, że postępuje się zgodnie z instrukcją, czyli nie klika w reklamy, nic nie ściąga na swój sprzęt, a jedynie odczekuje symboliczne pięć sekund i przechodzi dalej. Za wszelkie utrudnienia autor bloga przeprasza, za waszą aktywność jest wdzięczny, a prywatnie pozdrawia i życzy dobrej zabawy podczas czytania.

Link do instrukcji – KLIK

Prawa autorskie

Opowiadania i inne treści zamieszczone na blogu podlegają ochronie praw autorskich. Wszelkie prawa zastrzeżone. Jakiekolwiek kopiowanie, reprodukowanie, publikowanie ich bez zgody autora jest surowo zabronione. Nieprzestrzeganie poniższych zasad może być przyczyną skierowania wniosku o złamaniu praw autorskich do sądu.
Jeśli więc ktoś chce wykorzystać jakiś fragment mojego opowiadania, coś mojego zacytować lub w jakimś serwisie opublikować całość, to wystarczy się do mnie odezwać. Ja nie mówię definitywnego „nie” jeśli chodzi o podjęcie jakieś współpracy, pomoc komuś lub darmową reklamę dla mnie.
W tym miejscu chciałbym też zwrócić uwagę na nieproszone recenzje i niechciane analizy. Wiem, że takie miejsca żądzą się swoimi prawami i zwykle robią wszystko, by ośmieszyć autora. Jednak mam nadzieję, że ludzie tworzący takie strony mają w sobie na tyle przyzwoitości, by nie sięgać po twórczość kogoś kto jest im zdecydowanie przeciwny. Nic na siłę, moi Drodzy. Proszę więc o nie cytowanie mnie i nie dopisywanie do tych cytatów swoich uwag.
Grafika i wszelkiego rodzaju obrazki, jakie umieszczam na blogu, nie są mojego autorstwa, jeśliby nie liczyć wszelkiego rodzaju przeróbek oraz dopisania cytatów. Nie roszczę sobie więc do nich żadnych praw. Pochodzą głównie z grafiki Google lub są stop-klatkami filmów, seriali, reportaży. Jeśli komuś do czegoś posłużą, to śmiało, może z nich korzystać. Jednocześnie jeśli ich autor się o nie upomni, to ja usunę je z bloga, by nie wchodzić mu w drogę i nie przywłaszczać sobie tego co do niego należy. Podobna rzecz ma się z trailerami, zwiastunami i teledyskami, bo te są zazwyczaj fragmentami z różnych filmów, zmontowanymi w całość przeze mnie lub przez inne osoby.

6 komentarzy:

  1. Jeśli wolno mi coś zasugerować...
    Korzystając z grafiki w Googlach robisz dokładnie to, czego nie chcesz, by robiono Tobie. Skąd wiesz, czy autor danego zdjęcia nie prosił, by z niego nie korzystać, ale opublikował je gdzieś i w Googlach wyskoczyło? Polecam Ci domeny publiczne - tam zdjęć, i to naprawdę pięknych, masz masę, a wszystkie są darmowe i nie naruszają żadnych praw autorskich. Ale oczywiście, rób, jak uważasz, ja tylko pozwoliłam coś sobie zasugerować.
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sugerować wolno, ale podpisać też się wypada.
      Ja nigdzie nie piszę, że jestem autorem tych zdjęć. Gdyby ktoś zacytował fragment mojego rozdziału w swoim opowiadaniu w sytuacji np gdyby bohaterka czytała książkę. To nawet jeśli ten ktoś nie podpisałby tam mnie jako autora, to nie miałbym pretensji. Tu bardziej chodzi o kopiowanie słowo w słowo i przypisywanie czegoś sobie.
      Większość bloggerów korzysta ze zdjęć piosenkarzy, aktorów, stopklatek filmów.

      Usuń
    2. Przepraszam, jeśli w jakiś sposób uraziłam Cię, nie podpisując się. Za szybko napisałam i mi umknęło, ale i tak pragnę pozostać w sieci anonimową, więc nie licz na prawdziwe imię i nazwisko.
      Nawiązałam w swoim komentarzu do Twojego tekstu - nie chcesz, by ktokolwiek cytował lub publikował Twoje opowiadanie, nie poprosiwszy uprzednio o zgodę - i nie domyśliłam się, iż chodzi o, że tak powiem, bezpośrednie zacytowanie lub publikację tekstu bez żadnego osobistego wkładu w, na przykład, wpis. Teraz rozumiem, ale nie jestem pewna, czy Ty rozumiesz mnie. W każdym razie, może lepiej wytłumaczę i wierz mi, ja się naprawdę nie chcę kłócić, ale poprowadzić normalną dyskusję, dzięki której i ja sama może się trochę poduczę.
      Przykładowa sytuacja: autor zdjęcia prosi, tak jak i Ty, by pytać go o zgodę, w razie, gdyby ktoś chciał zamieścić na własnej stronie jego zdjęcie. Ale publikuje je i jakimś cudem można znaleźć je w grafice Google. Ty korzystasz z niego, z czystej nieświadomości nie odzywając się do autora. I przy okazji i tak łamiesz prawa autorskie - nie podajesz autora ani nic takiego, ale, okej, zgadzasz się na ich usunięcie w razie, gdyby taki się znalazł. Wiem, że to mało prawdopodobne, lecz autor wcale do Ciebie nie musi się zwrócić, ale od razu do sądu. Poza tym, pozwolę sobie wyrazić opinię, gdyż sama piszę i publikuję zdjęcia, nieprzyjemnie na myśl mi się robi, że gdzieś w sieci siedzi coś, co należy do mnie, nie podpisane moim nazwiskiem. I ja o tym nic nie wiem.
      Szanuję również Twoją postawę - przyznajesz od razu, że zdjęcia do Ciebie nie należą, ale nie rozumiem wytłumaczenia, iż "większość blogerów korzysta ze zdjęć piosenkarzy... ". To, że większość tak robi nie znaczy, że jest to zgodne z prawem. Oczywiście, jeśli zdjęcie podpisane będzie autorem i źródłem, oraz wykorzystane w wyraźnym celu, wszystko jest w porządku.
      Tak samo pozdrawiam,
      Mary Ricoletti

      Usuń
    3. Moim zdaniem strasznie wyolbrzymiasz i jesteś kolejną osobą, która mnie nie czyta (nigdy nie skomentowałaś treści opowiadania, postawy bohaterów), ale martwisz się prawami autorskimi i tym, że ktoś mnie poda do sądu. Jeśli tak by było, to niektóre firmy, osoby, aktorzy musieliby zaskarżyć pół YouTube xD
      Ja nie kradnę nikomu jego pracy, nie przypisuję jej sobie, ani nie podpisuję swoim nazwiskiem, tak więc oskarżenia się nie lękam. Nieświadome użycie, powielenie, a złodziejstwo to w oczach prawa dwie różne rzeczy.

      Usuń
  2. Okej, Twoje zdanie szanuję i toleruję, ale nie popieram. I owszem, nie czytam Cię, ale nie wiem, czy to jakiś związek z naszą dyskusją - nie wyraziłam opinii, słowem o Twojej pracy nie wspomniałam.
    Napisałeś, iż jestem za to kolejną osobą, która interesuje się Twoim podejściem do prawa utorskiego. Rozumiem, że nie pierwszą. Twój stosunek do niego jest bowiem dość kontrowersyjny - z jednej strony nie chcesz, by ktoś Twój utwór gdziekolwiek publikował, a z drugiej sam nie wahasz się korzystać z czyichś prac. Bo rozumiem, że nie tylko nie zgadzasz się, by ktoś Twój tekst przypisywał sobie, ale i cytował czy udostępniał bez Twojej wiedzy. A właśnie to robisz, publikując cudze zdjęcia, które nie są pozbawione praw autorskich. I może nie chodzi tu już o sądy czy prawo, ale o jakieś zasady moralne. Oczywiście, możesz mieć własne zdanie, a moim obowiązkiem jest je szanować, ale podejrzewam, że i ja się już powtarzam, i Ty masz już mnie dość, a dyskusja ta do niczego nie prowadzi. Twojego podejścia nie zmienię, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei nie rozumiem jak i po co osoby, które nie są zainteresowane moją twórczością trafiają na mój blog :-)
      Gdyby ktoś zacytował fragment mojego opowiadania w swojej książce pisząc, że np bohaterka czytała blog, byłbym dumny, że wybrano coś co ja stworzyłem i nie miałbym pretensji, nawet gdyby nie zapytano mnie o zgodę.
      Nie chciałbym jednak, by ktoś na mojej twórczości szukał półmaski dla siebie, przez chociażby prześmiewcze i ironiczne analizowanie.

      Usuń