Autor tego bloga należy do grupy „Projekt Prozaicy”, z tego też powodu strona korzysta z płatnych linków. Ujmując to krócej i bardziej zrozumiale – autor zarabia, a czytelnicy nic na tym nie tracą. Te linki są całkowicie bezpieczne dla komputerów, tabletów i smartphone-ów pod warunkiem, że postępuje się zgodnie z instrukcją, czyli nie klika w reklamy, nic nie ściąga na swój sprzęt, a jedynie odczekuje symboliczne pięć sekund i przechodzi dalej. Za wszelkie utrudnienia autor bloga przeprasza, za waszą aktywność jest wdzięczny, a prywatnie pozdrawia i życzy dobrej zabawy podczas czytania.

Link do instrukcji – KLIK

środa, 22 marca 2017

#23 – „Paulina” – Rozdział 18

Jest dobrze”

Paulina obudziła się z uczuciem Sahary w ustach i światłowstrętem tak ogromnym, że gdy miała do wyboru iść się napić lub leżeć z głową ukrytą pod pościelą, to wybierała to drugie, choć pragnienie męczyło ją nieustannie i nie pozwalało już na powrót zasnąć. Ze snu blondynka też wiele nie wyniosła. Właściwie to miała wrażenie, jakby czuła się bardziej zmęczona, niż w chwili, gdy zasypiała. Zresztą, z samego dotarcia do łóżka pamiętała prawie tyle co nic.
Ostatnie wspomnienie jakiego dwudziestodwulatka się chwyciła, to było wejście na klatkę schodową. Poczuła wtedy ból w kolanach i uświadomiła sobie, że czuje go nadal. Zdała sobie sprawę z tego, jak bardzo żałosny musiał być widok jej klękającej, starającej się podnieść do pionu z marnym skutkiem.
Wstawaj, dalej! – warknął Tomek i ani myślał tak od razu jej pomagać.
Mężczyzna najpierw stał w bezpiecznej odległości, ze świadomością, że może nie być w stanie zapanować nad własnym gniewem. Splótł ręce na klatce piersiowej, oparł się o ścianę i obserwował z mocno zaciśniętymi szczękami. Gdy światło zgasło, to ponownie je zapalił. W końcu nachylił się po narzeczoną, szarpnął i zaczął iść na górę, aż dotarli na pierwsze piętro.
Za zamkniętymi drzwiami odegrał się dramat, ale Paulina nadal nie mogła w niego uwierzyć. Odnosiła wrażenie, jakby to wszystko było tylko snem. Wciąż jednak czuła pieczenie na policzku, a gdy w końcu zdecydowała się wstać i pomaszerować do kuchni w celu napicia się wody, to nawet tam, gdy jej twarz odbiła się od szklanych, czarnych płytek, dostrzegła sporych rozmiarów siniec. Przyłożyła dłoń do bolącego miejsca, a to na skutek tego rozbolało jeszcze bardziej, dlatego wessała powietrze przez zaciśnięte zęby.
Cholera – zaklęła i usłyszała dźwięk przekręcanego w zamku klucza.
Szklanka o mały włos, a wypadłaby z jej dłoni. Pochwyciła ją jednak pewniej i odłożyła do zlewozmywaka, po czym pognała do pokoju i na nagą pupę zaciągnęła pierwsze lepsze spodnie dresowe. Koszulki nie miała czasu zmieniać, pozostała więc w tej pachnącej Tomaszem, należącej do niego i będącej na nią o wiele za dużą.
Z przedpokoju doszły ją rozmowy. Wychwyciła w nich głosy Tomka i Michała, którzy najwyraźniej coś ciężkiego wnosili. Wyszła sprawdzić co takiego się dzieje, a jej oczom ukazały się dwa kominki. Jeden staromodny, wolnostojący, a drugi był nowoczesnym wkładem pod zabudowę.
Tutaj wystarczy? – zapytał obcy jej mężczyzna.
Tak – przytaknął Tomek, a potem rzucił spojrzeniem na swoją narzeczoną. Było całkiem bez wyrazu. – To Oktawian, mój pracownik – przedstawił naprędce, a potem wyszedł na klatkę schodową, by pozbierać to co po drodze pogubili. Były to jakieś rozwalone kartony, drewniana belka i złocony pogrzebacz.
W czasie, gdy Tomek to wszystko wnosił do domu, to Paulina przywitała się zarówno z obcym mężczyzną jak i z Michałem. Zaproponowałam im coś do picia. Przystali na kawę. Poprosiła ich więc do salonu, a sama udała się do kuchni. Tam skorzystała z miniaturowego ekspresu na kapsułki. Było to znacznie wygodniejsze i szybsze, niż zagotowywanie wody w czajniku i zalewanie nią kawy. Po krótkiej chwili wróciła z drewnianą tacą, niosąc na niej cztery kubki, salaterkę wypełnioną trzcinowym cukrem i talerzyk z maślanymi ciasteczkami.
Jak chcecie jakieś kanapki, to mówcie.
Jesteśmy po śniadaniu – powiedział Michał. – Słynne rogaliki. – Uśmiechnął się ciepło i poprawił swoje kwadratowe okulary, które nieustannie zsuwały mu się z nosa.
A nawet powinniśmy być już wszyscy po obiedzie – dopowiedział Tomek, który nagle pojawił się w drzwiach salonu. – Jest popołudnie, kochanie – wyjaśnił. – Za późno na śniadanie.
Spałam. – Rzuciła okiem na zegar wiszący na ścianie i dopiero zorientowała się jak późna jest godzina.
Gdybym się tak spił, to pewnie też bym spał – odparł bez ogródek i podszedł bliżej stołu. Cały czas stojąc, sięgnął po swój kubek i zrobił kilka szybkich łyków. – Nie chcę cię poganiać, Oktaw, ale my jeszcze mamy robotę. Musimy odkręcić braki w przywiezionych materiałach.
Już idę. – Blondyn skończył konsumować ciasteczko maślane i dopiero wstał od stołu. Uczynił to z wyraźnym ociąganiem.
W tym czasie Tomek poszedł do kuchni po paczkę papierosów, którą dzień wcześniej pozostawił na parapecie. Nie było jej tam, bo Klaudia postanowiła ją sobie przywłaszczyć.
Widziałaś gdzieś moje fajki!? – krzyknął.
Weź moje. – Nie czekała aż zapyta się gdzie są. Po prostu wstała i odnalazła torebkę, a potem podała mu paczkę Marlboro cienkich.
W kuchni byli sami, więc mogła zignorować wzmiankę o tym, że nie pali slimów i zapytać się go, czy nie uważa czasem, że powinni porozmawiać.
Jak wrócę. – Wcisnął paczkę do tylnej kieszeni materiałowych spodni w biało-czerwoną kratkę i chwycił za jej ramiona, by móc ją nieco przesunąć w bok i wyminąć.
Wyszedł z kuchni, następnie z mieszkania, zabierając z sobą Oktawiana. Michałowi proponował podwózkę, ale ten odmówił, tłumacząc, że on jednak dopije swoją kawę.
Co ci się stało w policzek? – zapytał okularnik, czyniąc to prosto z mostu. Uznał, że czajenie się z tym pytaniem nie ma sensu, ale pomimo tego, wypowiadając je i tak się zaczerwienił.
Wiem co pomyślałeś, ale to nie Tomek. Byłam na imprezie, wyszło jak wyszło.
Nie znałem cię od takiej strony.
Od takiej? – dopytywała.
Awanturniczej.
Pokręciła głową i usiadła dokładnie naprzeciwko niego.
Jeszcze mało mnie znasz. – Zaczęła słodzić swoją kawę tak jak kiedyś, nieprzyzwoitą ilością, jakby tym sposobem chciała osłodzić ten niezbyt udany dzień. – Bartek ma urodziny w ten piątek, tak?
Tak. Organizujemy mu w sobotę małą imprezę. Wpadniecie, prawda?
Jasne, że tak.
Chwilę porozmawiali o Bartku, zaplanowanych urodzinach, prezentach jakie chłopiec sobie wymarzył. Mówili o całkiem zwykłych, normalnych sprawach, jednak głowa Pauliny ciągle była zaprzątnięta niepożądanymi, niewygodnymi i bolesnymi wspomnieniami z nocy, gdy wraz z Tomkiem wrócili do domu.
Wypiłem kawę, więc będę leciał. Ciągle szukam pracy. Muszę jeszcze odwiedzić kilka miejsc i poskładać CV.
Powodzenia. – Wstała w celu zamknięcia za nim drzwi, ale nim to uczyniła, to Michał jeszcze zapytał:
Paula, ale naprawdę wszystko jest dobrze?
Jest dobrze, jest tak jak być powinno. – Uśmiechnęła się, starając się, by ten uśmiech wyglądał na szczery.
Jakby co to... to wracaj do domu.
Daj już spokój – zbyła go, ciągle się sztucznie uśmiechając. Potem przekręciła klucz w zamku i oparła się o drzwi. Osunęła się po nich aż do samej podłogi. Nie rozpłakała się jednak, szybko się podniosła i posprzątała ze stołu.
Rozdzwonił się jej telefon, więc pobiegła, by go odebrać, wcześniej nie wycierając mokrych od zmywania rąk.
Będę późno – poinformował Tomek zmęczonym głosem.
Coś się stało?
Nie, ale muszę objechać sklepy budowlane i znaleźć to czego nam brakuje, a powinno być w dostawie. Zleceniodawcy zależy na czasie. Nie będzie czekał aż spod ruskiej granicy dotrze do nas kurier. Konkretnie, to choć potrzeba tego na za dwa tygodnie, to on chce to widzieć dzisiaj. Tyle. Na razie. – Nie poczekał aż coś odpowie, od razu rozłączył połączenie.
Do Pauliny zaczynało docierać, że prawdopodobnie to przez nią firma Tomka ma teraz kłopoty i on sam musi starać się skombinować coś co zamówił i powinno znajdować się na jednej z palet. Wiedziała, że gdyby sam pojechał po zamówienie, to zapewne, by je sprawdził i taka sytuacja nie miałaby miejsca. Nie mógł jednak być w dwóch miejscach naraz, a w tym czasie był przy niej i odwoził jej pijane koleżanki do domów.
Westchnęła ciężko i zastanawiała się co z sobą dalej począć. W pierwszej chwili chciała się rozpakować, ale szybko zrezygnowała z tego pomysłu. Uznała, że skoro już teraz jej i Tomaszowi się nie układa, to potem może być jeszcze gorzej, a wtedy ona zerwie zaręczyny i wróci do domu rodzinnego. Nie rozpakowując się, zaoszczędzi sobie czasu na pakowanie. Obiad jednak postanowiła zrobić, choć szczerze nie lubiła gotować.
Paulina wybrała przygotować proste, polskie danie, ale dwudaniowe. Zdecydowała się na pomidorówkę i kotlety schabowe z surówką i ziemniakami. W domu jednak nie było żadnej panierki ani bułki tartej, więc była zmuszona wyjść z mieszkania i pójść do pobliskiego minimarketu.
Ubranie się powinno zająć jej chwilę, bo nie miała w planach specjalnie się stroić. Jednak, gdy wciągnęła na pupę krótkie, dżinsowe spodenki, to zaraz była zmuszona je zdjąć, gdyż jej kolana były stłuczone, a na jednej łydce widniał ogromny siniec. Ubrała więc popielate dresy z cienkiego, przewiewnego materiału, a do tego koszulę w pastelową, kolorową kratkę, której rękawy podwinęła aż do łokci. Chciała w ten sposób zamaskować siniaki na ramieniu, które powstały za sprawą Tomka i jego mocnego uścisku.
Blondynka wyjęła portfel z torebki. Odnalazła w nim jeden banknot dziesięciozłotowy i jakieś drobne. Wrzuciła je do kieszeni i przed wyjściem ucieszyła się, że jeszcze trwa lato, a na dworze tego dnia było wyjątkowo słonecznie. W taką pogodę żadnego przechodnia nie powinna dziwić kobieta w dużych, ciemnych, przeciwsłonecznych okularach. Miała racje, nikt się nie zdziwił, nikt jej nie zaczepił, o nic nie zapytał. Spokojnie więc wróciła do domu z jedną siatką foliową, w której znajdowały się jajka, bułka tarta, mąka, opakowanie surówki, najpotrzebniejsze przyprawy i zimna Cola w puszce, która okazała się być zbawienna na gigantycznego kaca.
Paula przygotowała obiad, a potem zadzwoniła do Tomka, by zapytać się, o której mniej więcej zjawi się w domu. Odpowiedział, że nie ma pojęcia, ale że da jej znać, gdy będzie już wracał. Przy okazji dopytywał się też, dlaczego go akurat o to pyta. Obawiał się, że chce się wyprowadzić pod jego nieobecność.
Chcę wiedzieć, o której mogę zacząć smażyć kotlety – odpowiedziała.
Zrobiłaś obiad? – zdziwił się.
Trzymając komórkę ramieniem przyciśniętą do jednego policzka, jednocześnie malowała paznokcie. Przewróciła oczami, gdy usłyszała niedowierzanie w jego głosie.
Wyobraź sobie, że czasami gotuję – uświadomiła go.
Super. Zatem postaram się być jak najwcześniej. Wstąpię po drodze do jakieś galerii i przyniosę z sobą deser. Jak będę już w drodze, to się odezwę, a teraz przepraszam, ale naprawdę nie mogę rozmawiać.
Rozłączył się, ale zanim to zrobił, to ona w tle jeszcze usłyszała jakiegoś obcego mężczyznę, który podawał jaka jest ilość sztuk dostępna na magazynie.

16 komentarzy:

  1. Jak się balowało, to teraz trzeba cierpieć, kacyk gigant męczy biedną Paulinkę, wcale się nie dziwię i łączę w bólu, znam z autopsji to okropne uczucie.
    Nie mogę uwierzyć, że Tomek uderzył Paulę w twarz. Ja naprawdę rozumiem jego wkurwienie, ale żeby uderzyć w twarz? Myślałam, że będzie awantura, że nawrzeszczy i pogrozi, ale nie, że pociągnie narzeczonej z liścia. Zdaję sobie sprawę, że Paulina narozrabiała, że prosiła się o zjebkę, ale to nie znaczy, że miał prawo ją uderzyć.
    Mam nadzieję, że Paula tak tego nie zostawi, że wyjaśni z nim tą sprawę, że nie da się zmanipulować i wszystko się rozmyje.
    No i muszę przyznać, że wkurzyło mnie zachowanie Bordycha następnego dnia, nie powinien robić uwag, przy Michale i swoim pracowniku, to była sprawa między nimi, to było nie na miejscu, nie powinien przy nich poruszać tego tematu.
    Obawiam się jednak, że ta ich rozmowa w której mieli sobie wszystko wyjaśnić się nie odbędzie, albo że Paula nie będzie stanowcza i da się Tomaszowi zmanipulować, ona już się zaczęła łamać, bo usłyszała, że Bordych ma kłopoty z zamówionym towarem, bo zamiast tego dopilnować to jeździł po nią. Już zaczęła się czuć winna, a od tego to już niedaleko do przyjęcia wersji, że nic się przecież aż takiego strasznego nie stało, że zasłużyła i nie powinna robić afery.
    A to się Tomek zdziwił, już szybciej niż obiadu to wyprowadzki się spodziewał. Paula tym obiadem dała mu sygnał, że jeszcze nie przekreśliła ich związku, że jeżeli trochę się postara, to ten policzek który jej wymierzył pójdzie szybko w zapomnienie.
    Moim zdaniem to nie zmierza w kierunku wyjaśnienia wszystkiego i poważnej rozmowy i postawienia przez Paulę nieprzekraczalnych granic dla Tomasza, przede wszystkim tego, że ma nigdy więcej nie podnosić na nią ręki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zgodzę, że Paulina i jej koleżanki nie postąpiły rozsądnie, ale jaki człowiek zawsze rozsądnie postępuje? Poza tym ona jest dorosła, sama wyciągnęłaby wnioski, nie trzeba jej było tego uświadamiać za pomocą policzka. Tyle sam Bordych wie, tylko, że w jego przypadku to było też spowodowane czymś innym, on ma pewien uraz z dzieciństwa.

      Usuń
    2. Nie zeby cos, ale Paula juz jest zmanipulowana. Ona niby mysli, ze w razie czego ucieknie, ale jesli przy tych pierwszych objawach go usprawiedliwia, to na co czekac? Ona robi, co Tomek chce, bo on to dobry manipulant. Kazdy robi to, co on chce a zwlaszcza P. Sama bym sie wkurwila na miejscu T no bo kurde, on spi, ona wychodzi i szlaja sie gdzies pijana z obcymi, nie odbiera telefonu, nie odpisuje, nie dala mu zadnych namiarow, gdzie sie znajduje. Paula to wciaz gowniara, to dzieciak, a nie dorosla kobieta. I choc nie popieram zachowania T, powinien dostac w gebe za to, ze znowu zbil swoja dziewczyne, to jednak coraz bardziej pragne by ustawil ta dziewuche do porzadku. Ona zachowuje sie nieodpowiedzialnie. Jest w zwiazku, powaznym zwiazku, a zachowuje sie jak nastolatka, ktora nie ma rozumu. Pewnie powiesz, ze to przez alkohol, ale trzeba tez znac swoj limit.

      Usuń
    3. Właśnie nie każdy zna swój limit i bardzo dużo kobiet, nawet dorosłych, nawet gdy nie chce się upić, to po prostu przekracza tę magiczną granicę nie wyczuwając jej. Zresztą, nie tylko kobiety tak mają, bo panowie i chłopcy też.
      Nie ma jednak osoby, która zawsze zachowywałaby się odpowiedzialnie i niczego w życiu nie zawaliła. Czasami robimy głupoty, to jest ludzkie.
      Nie martw się niedługo dostaniesz to czego oczekujesz. Paulina zobaczy w jaki sposób Tomasz ustawia do pionu.

      Usuń
  2. Zasadniczo rozdział spokojny (cisza przed burzą!). To urocze, że Michał pomaga Tomkowi i wykazuje się troską w stosunku do Pauli. Na razie wypadał blado, a właściwie w ogóle go nie było. Hm, Paula zrobiła obiadek i Tomusiowi zmiękła rura. xD Przez żołądek do serca! Zastanawia mnie końcówka rozmowy. Tomek tak często wyjeżdża blisko granic. Czy to swoiste sugestie, że coś jest na rzeczy, czy podpucha dla czytelnika? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo opowiadanie jest opowiadaniem, a nie powieścią, dlatego wiele postaci "pojawia się i znika", mają tam jakieś swoje JA, cechy charakterystyczne, ale nie zatrzymuje się przy nich i nad nimi nie rozwodzę, bo nie ich dotyczy fabuła. Zdradzę ci jednak, że Michał jeszcze będzie miał szansę się wykazać.
      A co, chcesz z niego przemytnika zrobić?

      Usuń
  3. Trochę mnie Tomek zaskoczył, spodziewałam się, że przy kolegach zacznie coś do Pauli mówić, będzie jakoś ją chciał ukarać, upokorzyć, ale nie. Chyba zbyt źle go oceniam. Później też normalnie z nią, w miarę rozmawiał. Zobaczymy jak po powrocie do domu. Myślę jednak, mimo wszystko, że Paula ściemniła Michałowi z policzkiem i mimo, że nie napisałeś tego, to to Tomek ją uderzył. Ale nie wiem czy Paulina by wtedy mu robiła obiad, czy się pakowała i uciekała do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby nie patrzeć tam raz coś powiedział, napomknął.
      Oczywiście, że to Tomek ją uderzył.

      Usuń
  4. I oczywiście Paulina zamiast zastanowić się nad natychmiastową wyprowadzką i zerwaniem zaręczyn to jeszcze gotuje mu obiad... Kobiety to mają jednak zapędy sadomasochistyczne.
    Skoro facet uderzył raz, to zrobi to ponownie. Owszem, Paulina zachowała się głupio, nieodpowiedzialnie, ale człowiek tak właśnie postępuje i Tomka nic nie usprawiedliwia.
    Jedna literówka do poprawienia:
    Zaproponowałam im coś do picia. Przystali na kawę.
    Zaproponowała

    amandiolabadeo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, mają, mają. Bardzo wiele kobiet ma i bardzo wiele z nich boi się do tego przyznać (z tego co czytałem i z różnych rozmów prywatnych). Moim zdaniem jednak uderzenie kobiety w sposób erotyczny, w grze wstępnej czy w trakcie dla podkręcenia atmosfery, to coś zupełnie innego od uderzenia kobiety w życiu, za jakiś czyn, bez powodu, dla wyżycia się. Dużo kobiet, które jednak mają takie skłonności, obawia się, że jak mąż będzie potrafił dać w dupę czy z liścia w sypialni, to będzie to też robił w kuchni, na ulicy, za coś, bez powodu i stanie się damskim bokserem. To też ma swoje racje, bo nam powiedzieć "możesz", to trochę tak jakby się samej podłożyć. Z resztą, Tomasz też najpierw strzelił Pauli w sypialni, tak?
      Nie zgodzę się, że facet co uderzył raz zrobi to ponownie. To w dużej mierze zależy od kobiety, jego uczuć, sytuacji w jakiej będą się znajdowali i wielu innych czynników.

      Usuń
    2. Możliwe. Aczkolwiek to również zależy od mężczyzny - czy zrozumie swój błąd i wyciągnie wnioski czy też nie.

      Usuń
    3. Często ważniejsze jest to czy kocha niż to czy uważa bicie za błąd. Ja sam jestem zdania, że kobiety często same się o wpierdol proszą, moja żona nie jest tu wyjątkiem, a jednak jej nie biję. Dużo kobiet ma też podejście, że im wolno faceta bić, jemu nie wolno się bronić. Rzucając się na mężczyznę dają znać, że przestały być kobietami, stały się walczącymi i tu już płeć moim zdaniem nie ma aż takiego znaczenia. Kobieta takim zachowaniem daje znać, że oczekuje męskiej konfrontacji, a potem, gdy ją otrzymuje to jest płacz i bieganie po niebieską kartę.

      Usuń
  5. Znając zmienny charakterek Tomaszka sądziłam, że wpadnie w taki szał, że porachuje Paulinie kości, ale... o dziwo wyszło całkiem łagodnie. Chociaż... przy obcych ludziach i Michale miał jej robić awanturę? Paulinie się upiekło, bo naprawdę obawiałam się o nią. W sumie, ją spotkała już kara - kac morderca nie ma serca. hehe.
    Czyżby Tomaszek zapomniał już, że wybrała się bez niego do klubu, piła, ćpała?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko najpierw byli sami, ci ludzie z nimi nie mieszkają. Gdyby chciał jej porachować kości, to zrobiłby to bez światków w nocy.

      Usuń
  6. Wcześniej uderzył ją w nogę, ale teraz już w twarz i to mocno. Poza tym siniaki od jego uścisku? No to już musiał być bardzo silny... Jeżeli ona wstydzi się, zakrywa siniaki, które on jej zrobił, to już jest coś nie tak. Nie wiem czy gdyby było na odwrót to też by go tak zlała. Każdy by był zły, ale czy doszłoby do rękoczynów?
    Zaskoczyło mnie pojawienie się Michała. Wydawał się na tyle poboczną postacią, że nie będzie raczej o nim wiele. A tutaj przyszedł, zaprosił i jeszcze pytał czy wszystko w porządku.
    Cóż wydaje mi się, że raczej swoje problemy powinno się omawiać w towarzystwie, które go tyczy, więc Tomek wywlekając wczorajszą noc Pauliny, no to nie było najlepsze.
    Jestem ciekawa, co też będzie dalej i czy będzie jeszcze gorzej, a obawiam się, że tak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pewnością nie u każdego doszłoby do rękoczynów, ale w tym przypadku ja chciałem, by ten pierwszy policzek był za coś. Potem będzie to już wyglądało nieco inaczej.
      Zakrywanie śladów to taka kobieca domena. Nawet jak uderzy się o ławę i ma guza, to trzeba od razu przypudrować, bo jak inaczej się ludziom pokazać. Tak samo z worami pod oczami, od razu krem pod oczy, jakiś korektorek, rozświetlacz.
      Tu większość postaci jest poboczna. Główna jest tylko para - Paulina i Tomek.

      Usuń