Autor tego bloga należy do grupy „Projekt Prozaicy”, z tego też powodu strona korzysta z płatnych linków. Ujmując to krócej i bardziej zrozumiale – autor zarabia, a czytelnicy nic na tym nie tracą. Te linki są całkowicie bezpieczne dla komputerów, tabletów i smartphone-ów pod warunkiem, że postępuje się zgodnie z instrukcją, czyli nie klika w reklamy, nic nie ściąga na swój sprzęt, a jedynie odczekuje symboliczne pięć sekund i przechodzi dalej. Za wszelkie utrudnienia autor bloga przeprasza, za waszą aktywność jest wdzięczny, a prywatnie pozdrawia i życzy dobrej zabawy podczas czytania.

Link do instrukcji – KLIK

niedziela, 11 czerwca 2017

#46 – „Między alejkami” – Rozdział 3

Propozycja nie do odrzucenia”

Julia Kamińska starała się, by jej życie wbite było w jakieś ramy. Lubiła rutynę i była jej ona potrzebna. Robiła niemal wszystko, by ją sobie zapewnić. Nawet Elvis był częścią planu dnia i to dzięki niemu wychodziła na trzy krótsze i jeden dłuższy spacer. Podobnie było z posiłkami, jadała ich aż pięć dziennie i zwracała uwagę na skład konsumowanych produktów. Nie odchudzała się, uważała, że nie jest jej to potrzebne. Ona jedynie starała się żyć zdrowo.
Tamtego dnia wyszła z Elvisem na spacer, jak czyniła codziennie. Zwykle spacerowali po tym samym parku, więc nie zdziwiła się, gdy ponownie natrafiła na Daniela. Spodziewała się, że mężczyzna, który jest tak zbudowany, nie stroni od sportu. Liczyła na to, że jeszcze na niego wpadnie, gdy będzie biegał między alejkami.
Daniel jednak nie biegał. Siedział na ławce z telefonem komórkowym w dłoni. Jego ciemne dżinsy kontrastowały z kolorem jasnej, cienkiej, dżinsowej koszuli, która była całkiem rozpięta.
Julia nachyliła się do swojego czworonoga, szepnęła mu coś do dużego, nietoperzego ucha i palcem pokazała cel. Odpięła od smyczy i z uśmiechem obserwowała, jak jej pupil podbiega do mężczyzny i zaczyna się kręcić przy jego nogach, co jakiś czas upominając się o to, by wziął go na ręce. Nie spodziewała się, że Daniel to uczyni, bo miał na sobie biały T-shirt z jakimś nadrukiem, ale najwyraźniej facet nie myślał nawet o tym czy psiak go ubrudzi i cieszył się jak dziecko, gdy ten lizał go po twarzy i uszach.
Młoda brunetka, ośmielona zachowaniem starszego mężczyzny, który ani się nie oburzał, ani nie przeganiał Elvisa, zdecydowała się podejść bliżej, a potem, zaproszona przez niego samym gestem, przysiadła się. Czuła namacalność jego spojrzenia na swoich nogach i dziękowała w duchu Bogu za to, że jej mama ma tego dnia urodziny i przez to od razu zdecydowała się na buty na obcasie, by je nieco rozchodzić, a nie przywdziała znoszonych trampek czy starych adidasów. W butach na korku, choć nie były to szpilki, wydawała się nie tylko wyższa, ale także doroślejsza, no i jej nogi lepiej się w nich prezentowały, od razu były jakieś takie... zgrabniejsze.
No cześć – zagadną do niej z szerokim uśmiechem, który ją, podobnie jak większość kobiet, był w stanie powalić na kolana. – Łobuziak znowu uciekł? – zapytał, usiłując nieco odpędzić się od psa, który już rozkręcił się na dobre i moczył swoją śliną nie tylko jego twarz, ale także włosy.
On tak reaguje tylko na dobrych ludzi – wyjaśniła, nie za bardzo wiedząc co może powiedzieć i jak wytłumaczyć zachowanie Elvisa.
Czyli ma instynkt, jak większość zwierząt, chociaż mój kot, to do każdego podejdzie kto ma coś dobrego do jedzenia.
Masz kota? Znaczy ma pan...
Daniel – przerwał jej i wyciągnął rękę w geście przywitania. – Koty mam nawet dwa – dodał, choć przez myśl przeszło mu, że mógłby podciągnąć tę liczbę do trzech. – Jednego w głowie – dopowiedział z szerokim uśmiechem. – Jak ci na imię?
Julia, a to jest Elvis. – Wskazała dłonią na psiaka.
Elvis – zabawnie przeciągnął. – Przejdziemy się? – zaproponował.
Już nie biegasz? – dopytywała, jednocześnie wstając z ławki. Modliła się w duchu, by nie wywinąć orła przez te wysokie buty, które miała na sobie, bo nie była przyzwyczajona w takich chadzać. Jednocześnie też dziękowała samej sobie za to, że nie przyszło jej do głowy założenie szpilek.
Dziś nie mogłem. Musiałem coś załatwić – odpowiedział. – I za późno się obudziłem – dodał niemal melodyjnie. – W sumie, to kac mnie jeszcze trzyma.
Piłeś?
Oczywiście. Mężczyźni czasami piją. No... przynajmniej ci normalni, a poważnie, to lubię smak wódki zapijanej sokiem jabłkowym. Najlepiej Leonem.
Co? – zdziwiła się, a wtedy Daniel wyciągnął z wewnętrznej kieszeni dżinsowej koszuli dwa soczki w kartoniku.
Chcesz? – zapytał.
Zaśmiała się w głos, ale przyjęła napój i zaczęła operować przy słomce, jednocześnie zwracając uwagę na Elvisa, który plątał się na smyczy między ich nogami.
Często tu bywasz?
Co najmniej raz dziennie – odpowiedziała. – Uczyłam się też tu do matury...
Matury? – podłapał i naprędce zaczął liczyć ile dziewczyna może mieć lat.
Tak, bo oblałam. Podchodzę po raz kolejny – starała się tak zamataczyć i zakręcić, by nie był w stanie wywnioskować, że jest aż tak bardzo młoda. Oczywiście spodziewała się, że jeśli znajomość się rozwinie, to będzie musiała mu w końcu powiedzieć, ale nie chciała tego robić na etapie początkowego zapoznania, tylko dopiero potem, gdy już spotka ich oboje jakieś zaangażowanie.
Nagle przeszło jej przez myśl, że snuje dalsze plany o facecie, którego widzi raptem drugi raz na oczy. Uznała, że to nienormalne i nawet trochę zaczęła się obawiać, bo to był pierwszy raz, gdy takie coś ją spotkało i takie myśli nachodziły.
Kolejny, czyli który? – nie dawał za wygraną szatyn, którego kilka losowych włosów przybrało już odcień siwizny. Najbardziej było to widoczne na skroniach i zaroście.
A czemu pytasz? – zaakcentowała w iście zabawny sposób.
Roześmiał się.
Dobrze, dobrze, nie pytam. – Ostentacyjnie spojrzał w bok, niczym urażony kilkulatek. – Z czego zawaliłaś? – Ponownie wbił w nią spojrzenie, tym razem roześmianych oczu.
Angielski.
Bariera językowa?
Raczej kiepskie podstawy i co kilka miesięcy inny nauczyciel, z czego każdy zaczynał od „to be”, a potem przechodził do dalszego materiału, nie zastanawiając się czy jego poprzednicy mieli jakieś opóźnienia.
Czyli wina luk – stwierdził. – Ale to „to be” umiesz, nie?
A ty?
Za moich czasów był rosyjski.
Serio?
Na samom dele – odpowiedział po rosyjsku. – Jeszcze to miało taką dziką pisownie, której teraz choćbym chciał, to nie odtworzę – dopowiedział i zabrał się za odczytywanie SMS-a, nawet wcześniej za to nie przepraszając.
Julia obserwowała męski zarys szczęki, rozbawienie uwidocznione w zmarszczkach przy oczach i iście chłopięce uczesanie, które nie spotkało się z grzebieniem, a jedynie z potarganiem i ułożeniem do góry.
Dzięki za spacer, ale będę musiał już lecieć – powiedział nagle, czym brutalnie wyrwał ją z przyjemnych rozmyśleń.
Do pracy?
Nie. – Pokręcił głową i spojrzał w ziemie. Nieco się zamyślił, a potem zerknął w bok na kilka białych stolików, które należały do parkowej kawiarenki. – Jutro o tej samej porze? – zapytał i wskazał w wiadomym kierunku.
To ma być zaproszenie?
A czy mam urodziny albo się żenię? – odpowiedział pytaniem na pytanie, szeroko się przy tym uśmiechając. – Ja tylko proponuję, dziewczyno, i będę tu jutro. Jak będziesz, to będzie mi bardzo miło, a jak nie, to wypiję dobrą kawę w samotności. – Nachylił się do Elvisa, zaczął go głaskać i coś do niego szeptać.
Julia starała się podsłuchać co mężczyzna mówi. Ten w końcu objaśnił na głos:
Kazałem mu cię tu przyciągnąć, choćby na smyczy. – Puścił oczko, uśmiechnął się jeszcze szerzej, choć wcześniej sądziła, że nie jest to możliwe, a potem odszedł, zabawnie przy tym salutując.

2 komentarze:

  1. Ciekawa jestem, co skłoniło Julię do "nasłania" psa na Daniela. Czyżby była aż tak samotna, że lgnie do każdego, kto obdarzy ją uśmiechem? A może w Danielu od początku było coś, co ją przyciągnęło? To w sumie dla mnie dziwne, bo nie często się spotyka sytuacje w których nastolatka ogląda się w parku za starszymi facetami. Za rówieśnikiem albo niewiele starszym, ok, ale za kimś prawie w wieku ojca? Ciekawa jestem, czy ona ma po prostu takie upodobania (w sensie, że dojrzały, doświadczony), czy jest aż tak zdesperowana, czy Daniel ma po prostu w sobie to "coś". Mam nadzieję, że dowiem się tego prędzej czy później.
    W sumie postawa Daniela też mnie dziwi. Można powiedzieć, że Julia to dla niego jeszcze dziecko. On co prawda nie snuje, co do niej takich planów, jak ona, nie myśli o przyszłości i chyba nawet nie sądzi, że mogłoby być z tego coś poważnego, ale jednak zaprosił ją na kawę. Czemu?
    Idę dalej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko, że ją rówieśnicy i niewiele starsi już zawiedli, więc postanowiła pomóc szczęściu i spróbować zaznajomić się z kimś starszym.
      Na starszego faceta niemal zawsze działa młodsza babka, może więc zwyczajnie chcieć ją zaliczyć. A jeśli jest bardziej przyzwoity, to może po prostu chcieć mieć młodszą kumpelę. Nie każde wyjście na kawę jest czymś zobowiązującym.

      Usuń