Autor tego bloga należy do grupy „Projekt Prozaicy”, z tego też powodu strona korzysta z płatnych linków. Ujmując to krócej i bardziej zrozumiale – autor zarabia, a czytelnicy nic na tym nie tracą. Te linki są całkowicie bezpieczne dla komputerów, tabletów i smartphone-ów pod warunkiem, że postępuje się zgodnie z instrukcją, czyli nie klika w reklamy, nic nie ściąga na swój sprzęt, a jedynie odczekuje symboliczne pięć sekund i przechodzi dalej. Za wszelkie utrudnienia autor bloga przeprasza, za waszą aktywność jest wdzięczny, a prywatnie pozdrawia i życzy dobrej zabawy podczas czytania.

Link do instrukcji – KLIK

niedziela, 19 marca 2017

#21 – „Paulina” – Rozdział 16

Zdecydowane TAK”

W tydzień po rozpoczęciu jesieni, Natalia pokłóciła się z matką i babką swojego partnera. Mało brakowało, a pokłóciłaby się także z nim. Mężczyzna jednak, jej zdaniem, dokonał właściwego wyboru i zdecydował się na to, by spakować najpotrzebniejsze rzeczy i przyjechać z nią do jej rodzinnego domu. Jak nietrudno się domyślić, Paulina wcale nie była z tego powodu zadowolona.
Tomasz brał prowizoryczny prysznic, bez użycia słuchawki prysznicowej i deszczownicy, bo w takie rzeczy jeszcze nie zostało wyposażone jego mieszkanie. To wtedy Paulina zdecydowała się pożalić na swoich najbliższych.
Blondynka siedziała na toalecie i zajęta była goleniem nóg za pomocą męskiej, jednorazowej maszynki. Tomasz natomiast opłukiwał swoje nagie ciało przy użyciu plastikowej miski, w której znajdowała się o wiele za gorąca woda. Para unosiła się w całej łazience.
Przez tą idiotkę musiałam wprowadzić się do pokoju matki, bo ona sobie mieszka z dzieckiem i Michasiem.
No, ale... jakby tak na to spojrzeć inaczej, z tej lepszej strony, to wcześniej miałaś na głowie ją i Bartka, a tak masz tylko matkę. – Uśmiechnął się, a ona w odpowiedzi rzuciła w niego kolorowym ręcznikiem.
Teraz mam na głowie bałaganiarskiego Bartka i pedantyczną matkę.
To odsyłaj gówniarza do tamtego pokoju, niech Natalia się nim zajmuje.
Paula spojrzała na Tomka z oburzeniem.
Mężczyzna wyszedł z kabiny prysznicowej i owinął na około bioder ręcznikiem zdjętym wprost z suszarki na pranie.
Albo mam lepszy pomysł – powiedział nagle, zbliżając się do niej na tyle blisko, by móc musnąć w czubek głowy. – Wprowadź się do mnie. W końcu i tak bywasz tu ostatnio częściej niż w domu. Nawet pomagałaś mi malować. Masz tu jeszcze trochę farby. – Dotknął kciukiem jej policzka.
Od razu wstała i zaczęła przeglądać się w stojącym, wysokim na ponad dwa metry lustrze w złotej ramie.
Tomek stanął za nią i sięgnął do wiązania białego ręcznika, który trzymał jej się na piersiach.
Jesteś piękna – stwierdził, obnażając ją przy okazji.
A ty zarosłeś – odparła, odwracając się w jego stronę i poklepując po lewym policzku. – Włosy też masz jakieś nie takie. – Zaczęła zaczesywać je do tyłu. Odczuwała przy tym jak bardzo były mokre.
Obiecuję odwiedzić fryzjera. – Bez ceregieli przerzucił ją przez ramię i wniósł do sypialni, pomimo tego, że usiłowała się wyrwać, uderzając dłońmi o jego plecy i poruszając nogami, które zresztą bardzo szybko obezwładnił.
Dziewczyna wylądowała na środku dużego łóżka, którego brzegi i zagłowię były tapicerowane, miękkie i delikatne w dotyku. Pościel na nim była taka jaką wybrała i dzień wcześniej dała ją Tomkowi na prezent, mówiąc, że to skromny upominek na nowe mieszkanie. Trafiła nią kolorystycznie w brązy, beże i fiolety, gdyż farbami, tapetami i dodatkami w takich właśnie kolorach zostały pokryte wszystkie cztery ściany.
Paulina była już bliska zapomnieniu się, a to wcale nie było takie trudne, gdy ktoś całował w najintymniejszą część ciała i robił to całkiem dobrze, sprawnie, kiedy trzeba to delikatnie, a kiedy indziej intensywnie. Nagle jednak Tomek zadał jej pewne pytanie, dotyczyło ono potencjalnej ciąży.
Nie robiłam jeszcze testu – odpowiedziała zgodnie z prawdą.
Dlaczego?
Jakoś nie miałam do tego głowy. – Wzruszyła ramionami, jakby to nic nie znaczyło. W rzeczywistości jednak obawiała się, że jej bajka dobiegnie końca w chwili, gdy kawałek plastiku pokaże dwie czerwone kreski.
Bordych nie chciał dziecka. Widziała to w jego oczach wtedy, gdy uświadomiła go, że ten raz się nie zabezpieczyli. Teraz także nie wyglądał na takiego, który oczekiwałby dobrej nowiny i wyczekiwał bycia ojcem.
Jak nie miałaś do tego głowy!? – uniósł się. Wstał z kolan, którymi wcześniej spoczywał na miękkiej pościeli i poprawił ręcznik, by ten nie spadł z jego bioder.
Nie po drodze mi było do apteki, dobra?
Okay – odpowiedział po dłuższej chwili. – Mnie było po drodze – dodał, zmierzając w stronę nowoczesnej, fioletowo-beżowej komody zrobionej na wysoki połysk. Wyjął z górnej szuflady zapakowany test ciążowy i rzucił go na łóżko nieopodal Pauliny.
Teraz?
Nie, w grudniu, popołudniu, ale za rok – zadrwił. – Zrozum, że ja wolę wiedzieć, jakoś się przygotować...
Do zwinięcia żagli? – zapytała go wprost. Wstała z łóżka, wzięła z sobą test i ruszyła w stronę łazienki.
Niespodziewanie Tomek pochwycił ją za nadgarstek i delikatnie szarpnął.
Jakie zwijanie żagli? – postanowił dopytać. – Ja się nigdzie nie wybieram. Wiem, że może nie zachowałem się super, gdy mi wspomniałaś, że to możliwe, że możesz być w ciąży, ale to niczego między nami nie zmienia – stwierdził, stając przed nią, a kciukami zaczął wykonywać okręgi na jej kłykciach w celu uspokojenia. – Czy to dziecko będzie, czy go nie będzie, ono ani nas nie scali, ani nas nie rozłączy. Poza tym... chciałbym kiedyś byśmy mieli dziecko, ale kiedyś, za jakieś dwa lata, po ślubie. Jednak jeśli to zdarzy się wcześniej, to trudno, jakoś razem damy radę.
Paulina nie należała do osób, które z byle powodu się wzruszały. Tym razem jednak nie dała rady samej siebie opanować i początkowo tylko kilka łez stoczyło się po jej policzku. Jednak kiedy zdziwiony Tomasz zapytał „Co ty? Płaczesz?” i przygarnął ją do siebie, mocno przytulając, to wszystkie tamy puściły, a łez pojawiło się więcej.
W tamtej chwili Paula pomyślała, że może to całe bycie młodą mamą, nie byłoby aż takie złe, bo miała przy swoim boku odpowiedzialnego mężczyznę, który dałby radę stanąć na wysokości zadania i zadbać o nią oraz o dziecko. Blondynka już pogodziła się z losem, że test może pokazać dwie kreski, bo nawet miesiączka jej się spóźniała i to o ładnych kilka tygodni. Wszystko jednak okazało się być spowodowane stresem. Na kawałku plastiku pokazała się jedna kreska, a dziewczyna poczuła dziwny i niezrozumiały żal. Nawet kilka dni przez to była nie w humorze, ale w końcu sama doszła do wniosku, że to by było za wcześnie dla nich obojga, że dobrze będzie, gdy jakiś czas pobędą sami, we dwoje.
Między Pauliną a Tomaszem nic się nie zmieniło. Mężczyzna nadal często odbierał ją z pracy i odwoził do domu. Wpadał do jej rodziny na kolacje, a sam dostarczał im kawę i rogaliki na śniadanie. Nie zapominał także o czekoladzie na gorąco dla Bartusia, gdyż chłopiec kilkakrotnie wcześniej mu się upomniał, a raz nawet zalał łzami, że on niczego oprócz rogala nie dostał. Wszystko było więc jak dawniej, z tą różnicą, że Paulina często u Tomka nocowała, zwłaszcza w weekendy, gdy oboje poświęcali czas wolny na remont jego mieszkania. To wiązało się ze wspólnym jeżdżeniem po sklepach z materiałami wykończeniowymi oraz meblowych, następnie malowaniem ścian, ustawianiem tego wszystkiego i ozdabianiem dodatkami.
Pewnego razu, Tomasz odbierając Paulinę z pracy od razu zapowiedział, że nie jadą do żadnego Liroy Merlin, a za miasto, bo on ma ochotę pooddychać świeżym powietrzem.
Dziewczyna przystała na tę propozycję, choć spojrzała się na niego dziwnie, jakby zupełnie nie rozumiała i nie podzielała jego ochoty. W końcu, gdy dojechali na miejsce, usiadła na masce i przyjrzała się miastu, które widoczne było na dole i nieco w oddali. Spodobało jej się.
Dokąd chciałabyś pojechać? – zapytał nagle, wciskając zmarznięte dłonie do kieszeni. Wcześniej ofiarował dziewczynie swoją wiosenną kurtkę.
W jakim sensie?
Ateny? Paryż? Póki co byliśmy tylko w Szwecji i myślę, że należy nam się jakiś zimowy urlop.
Masz wydatki...
Tak, tak, wiem, ale nie chcę teraz kończyć... nawet nie chcę zaczynać remontu tego ostatniego pokoju. Zamiast tego wolę urlop. Połaźmy jutro po biurach podróży, może znajdziemy jakąś ciekawą ofertę.
Jeśli chcesz – przytaknęła, jednak wcale nie było jej na rękę szastanie nieswoimi pieniędzmi, choć Tomasz zawsze powtarzał, że przecież nie planują rozstania, tak więc to wszystko co teraz należy do niego, będzie należało także do niej i to aż do grobowej deski.
Bordych zdecydował się na przyciągnięcie Pauli do siebie i rozpoczęciu tego co oboje bardzo lubili, było to oczywiście wymienianie śliny, wzajemne uśmiechanie się do siebie i prawienie sobie komplementów.
Zimno ci – stwierdziła, bo poczuła jak drżą mu ręce oraz jak zimny jest jego brzuch, gdy wsunęła dłoń pod fiołkową koszulę i białą podkoszulkę.
Chciała oddać kurtkę, która zarzucona była na jej ramiona, ale on jej zabronił. Poprawił ubranie, tak by dobrze na niej leżało i podał kluczyki od samochodu.
Sprawdź bagażnik, powinienem tam mieć jeszcze jakąś bluzę – rozkazał.
Poczuła się dziwnie, że ma mu usługiwać. Uważała, że sam powinien się pofatygować, bo w końcu to jego samochód i to jemu było zimno, ale ponieważ, to ona miała na sobie jego kurtkę, zdecydowała się wypełnić rozkaz.
Ten jeden raz zrobię jak sobie życzysz – powiedziała oddalając się od niego.
Jeszcze nieraz zrobisz jak sobie zażyczę – szepnął tak cicho, że nie była w stanie tego usłyszeć.
Paulina otworzyła bagażnik i od razu zaczęła się uśmiechać. Balony we wszystkich kolorach tęczy zaczęły wylatywać z samochodu i wznosić się do nieba.
Łap tego największego! – krzyknął szybko Tomasz i stanął w odpowiedniej odległości, by w razie czego jej pomóc.
Udało jej się złapać sznurek balonu o jasnoczerwonym kolorze. Wpadła przy tym prosto w ramiona Tomka, gdyż manewr, który wykonała, nie był prosty jeśli miało się na sobie wysokie buty. Chłopak jednak odpowiednio ją podtrzymał.
Uważaj – szepnął.
Jednak ona wcale nie słuchała jego upomnień. Wpatrzona była w pudełeczko, które przywiązane było do wstążki balonu. Szybko wzięła je w dłonie i zapytała:
Cholera, Tomek, co to jest?
Zaśmiała się, a on uśmiechnął skromnie.
Sama sprawdź – zachęcał.
Dobrze. – Ostrożnie, bardzo powoli podniosła wieko i przyjrzała się złotemu pierścionkowi z jasnym, błękitnym oczkiem. – Nie wiem co ci powiedzieć – oznajmiła, wyraźnie zmieszana. Co jakiś czas zerkała naprzemiennie, to na biżuterię, to na chłopaka.
Może, na początek, czy trafiłem w twój gust – podpowiedział.
Tak, ale..., ale...
Powiedz co czujesz. Czy tego chcesz?
Tak! – wykrzyknęła, sama będąc oszołomiona i zaskoczona tą odpowiedzią.
Tak!” wypowiedziała jednak zgodnie z sercem i uczuciami. Potem rzuciła się chłopakowi na szyję, a on ostudził jej zapał, chcąc, by z tradycji stała się zadość.
Wyjął pierścionek z opakowania i padł przed miłością swojego życia na obydwa kolana, samodzielnie wsuwając biżuterię na jej serdeczny palec.
To za jakieś pół roku będziesz panią Bordych – zapowiedział, wstając i składając muśnięcie najpierw na jej czole, potem na czubku nosa, a następnie na ustach. Przy ustach zdecydował się zostać na dłużej.


Tak jak obiecywałem rozdział na poniedziałek, o ile dam radę dorwać się do komputera, tak go dzisiaj publikuję. Mam nadzieję, że spełni on wasze oczekiwania i będziecie nim usatysfakcjonowani.

21 komentarzy:

  1. Natalia zrobiła moim zdaniem wielką przysługę Tomkowi, bo gdyby nie pokłóciła się z matką i babką Michała, a ten by się nie wprowadził do niej, przez co Paula musiała zamieszkać w jednym pokoju z matką, to tak szybko nie udałoby mu się namówić dziewczyny na przeprowadzkę do niego. Wydaje mi się, że jeszcze trochę musiałby nad nią popracować, a tak wszystko potoczyło się dużo szybciej.
    Zgadzam się z Tomkiem, jeśli Natalia zdecydowała, że Michał ma się do niej wprowadzić, wiedząc jakie mają warunki w domu, to nie powinna pozbywać się syna ze wspólnego pokoju i podsyłać go siostrze i matce, to nie uczciwe.
    Nie rozumiem za bardzo zachowania Pauli z tym zwlekaniem ze zrobieniem testu ciążowego, mleko się już wylało i chyba lepiej znać prawdę, ja nie mogłabym wytrzymać w takiej sytuacji, zrobiłabym test jak tylko najszybciej by się dało. Rozbawił mnie trochę Bordych tą swoją zaradnością, tym jak to jemu było po drodze do apteki po test. No i muszę go pochwalić, za to co powiedział do Pauli, że nie planował jeszcze dzieci, ale gdyby się okazało, że test będzie pozytywny to sobie poradzą.
    Coś mi się zdaje, że Paulina już tam gdzieś w sercu zaczęła się przyzwyczajać, że jest w ciąży, że zostanie matką, bo jak okazało się, że jednak nie, to było jej smutno, czuła się zawiedziona, bo tak czasem z nami kobietami bywa, najpierw jest, nie to nie możliwe, nie teraz, to nie jest dobry moment, a później czujemy żal, że jednak nie będzie maluszka.
    No i jak nie kochać takiego Tomasza, odpowiedzialny, zaradny, opiekuńczy, romantyczny, no jak? Nie dziwię się, że Paulina powiedziała "tak" na takie oświadczyny. Bordych się postarał, przygotował swojej narzeczonej, bardzo miłą i romantyczną niespodziankę, co tu dużo mówić, my kobiety lubimy takie gesty.
    Paula powiedziała "tak" w chwili euforii, ale myślę, że wątpliwości i natłok myśli, czy dobrze zrobiła jeszcze nadejdą, jej zachowanie nie wynikło moim zdaniem z głupoty, a zwyczajnie była to dla niej taka specjalna, magiczna, szczęśliwa chwila.
    Wszystko pięknie, pochwaliłam Tomasza, ale, no właśnie jest wielkie ale, ogromne, ten jego tekst " Jeszcze nieraz zrobisz jak sobie zażyczę", aż mnie dreszcz przeszedł, on bardzo, bardzo lubi postawić na swoim, manipuluje Paulą zręcznie, a ona nawet nie zauważa, że coraz częściej postępuje pod jego dyktando. Dzieje się to już teraz kiedy są narzeczonymi, a co będzie jak zostaną małżeństwem? Obawiam się, że wtedy już całkiem będzie się liczyło tylko i wyłącznie zdanie Tomka, a zadaniem Pauliny według Bordycha będzie się podporządkować woli i decyzjom męża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzmy, że wszystko przypadkiem ułożyło się po Tomka myśli. Miał szczęście, okoliczności mu sprzyjały. I faktycznie, to Pauliny "Tak" nie wynika z głupoty. W takim Bordychu ciężko się nie zakochać, są nawet kobiety, które właśnie takich szukają i nie przychodzi im na myśl, że zachowanie takich Tomków może się pogłębić. Tomek ma zalety, a Paulina jest racjonalistką i jak postawiłaby te zalety i wady Tomasza na przeciwległych szalach, to być może stwierdziłaby, że z tymi wadami, wyskokami, apodyktycznością dałaby radę żyć. Tylko tak jak mówię, ona i setki kobiet, które są w podobnej sytuacji, nie myśli, że zachowanie takich facetów może osiągnąć wyższy level, że może być gorzej, bardziej, mocniej.

      Usuń
  2. Och, no proszę, przynajmniej mogła wybrać pościel.
    No, ale ładnie powiedziała: "zwinąć żagle". Hm, każda wielka miłość kończy się wraz z ciążą. Szkoda, że większość naiwnych dziewczyn tego nie rozumie, a jeśli nadal są ze swoimi facetami, to tylko dlatego, ze mieli farta nie wpaść. No ale o czym to, a no tak, Tomeczek ma jednak opory, co? Było blisko. Ale... patyczek nie zawsze prawdę ci powie. Tym bardziej, że Pauli do paru tygodni (!) spóźnia się okres. Jednym słowem, niech się Tomuś wypcha tymi balonikami i pierścionkiem (phi, jeszcze biedaczka będzie musiała zapłacić za niego podatek). I serio? Pół roku? Niechże on najpierw z nią ustali, za ile chcą się przykuć do siebie łańcuchami? xd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko Tomek nie jest typem faceta, który zwinąłby żagle i porzuciłby swoje dzieci. Jednak o jego podejściu do rodziny, jak i o jego rodzinie (matce, ojcu, rodzeństwie) jeszcze będzie.
      Podatek od pierścionka? Tylko jeśli się go wpisze w zeznanie podatkowe. Tak samo jest z prezentami ślubnymi. Nikt tego prawa nie przestrzega, nikt się z tego nie rozlicza.

      Usuń
    2. Oki, to czekam na ten wątek. Czuję potrzebę poznania każdego wątku z jego życia, co zadecydowało, że jest takim pacanem. ;D

      Wiem, to rzadkie przypadki, ale sama myśl zawsze mnie śmieszyła. xd

      Usuń
    3. Mnie też to bawiło, ale w rzeczywistości to jest żałosne jak polskie prawo na każdym kroku chce okradać swoich obywateli.

      Usuń
  3. No bardzo ładnie jej się oświadczył. Już te balony na dachu były urocze, ale te zaręczyny to już w ogóle super. Lubię tak, bez wielkich przedstawień przy ludziach.
    Zaczęłam go po części lubić, chociaż dalej jest śliski i czekam na wyjaśnienie wielu z nim związanych wątków. Boję się trochę, że on po ślubie zacznie Paule rozstawiać po kątach i pokazywać swoje nerwy coraz częściej. Że będzie miał do niej inne podejście, jako do żony, to na pewno. Mam tylko obawy co do tego jakie to podejście będzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, po ślubie następuje w nim zmiana, ale już po tym jak się do niego wprowadzi zmienia się lekko jego podejście. Pomyśl co się stanie, gdy już urodzi mu dziecko.

      Usuń
  4. Bardzo romantyczne oswiadczyny. A co do nich to na poczatku nawet mnie troche wkurzala lekka niesmialos Tomka ale widze ze sie rozkrecil na dobre ;) no jestem bardzo ciekawa co z tego wyniknie we dwoje maja trudne charaktery wiec jestem pewna ze bedzie ciekawie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rozkręcił się. Poznał ją, to zrobił się śmielszy. Nagle przestała być obcą dziewczyną, przy której się czerwienił. Stała się jego dziewczyną.

      Usuń
  5. "Jeszcze nieraz zrobisz jak sobie zażyczę" - szkoda, ze tego nie slyszala. Tomus staje sie coraz wiekszym manipulantem. Do czego to zaprowadzi? Na pewno do niczego dobrego, ale nawet nie szkoda mi P. Sama weszla w to, wiec niech wypiej piwo, ktore nawazyla. Jak glupia to niech teraz ma. Robie sie okrutna, bo chce by dostalo jej sie porzadnie w skore, za to jaka glupia i naiwna jest. Wredna jestem, co? Trudno. Tomus moze i romantyczny, ale jego druga strona jest zbyt ciemna by wchodzic w to dalej. Tak bardzo podobalo mi ie to imie, a psujesz mi opinie haha xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może i wredna, może i po prostu szczera. Wiem jednak, że wiele dziewczyn myślało jak Ty, a potem same z własnej głupoty różnych rzeczy się dopuszczały i płakały nad swym cierpieniem, do którego same doprowadziły. Zresztą nie tylko kobiety, mężczyźni też. Wszyscy popełniamy błędy i wszyscy za nie dostajemy w skórę. Czasami karą jest samotność, a czasami życie z tyranem. Czasami bogactwo ponad normę, osiągnięte kosztem własnego sumienia, a czasami bieda, którą choć jest z kim podzielić, to jednak wolelibyśmy być w niej samotnikami niż skazywać na nią rodzinę. Taka dorosłość.
      Podobało Ci się imię Tomasz? Mam w opowiadaniach jeszcze innych Tomków, więc może potem naprawię to imię specjalnie dla Ciebie :)

      Usuń
  6. Ładne oświadczyny, romantyczne :) Zdecydowanie wolę takie, tylko we dwoje, niż z tłumem gapiów wokół ciebie.
    Wydaje mi się, że Paulina źle robi, choć rozumiem ją, że chce stabilizacji. Mam nadzieję, że Tomek nie pokaże więcej swoich wad i nie będzie więcej bił dziewczyny.
    Postaram się więcej przeczytać w przyszłym tygodniu, bo niestety dzisiaj już się nie wyrobię.

    Pozdrawiam
    amandiolabadeo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma pośpiechu, choć może do przyszłego tygodnia uda mi się opublikować całe to opowiadanie :)
      Faktycznie z Tomka romantyk, ale z wadami.

      Usuń
  7. Paulina zdecydowanie nie jest jeszcze gotowa, by zostać matką. Udowodniła wiele razy, że nie jest nawet gotowa na taki mega poważny związek, a co dopiero na dziecko. Inna sprawa zajmować się siostrzeńcem, a inna własnym dzieckiem. Wiesz Tychonie, Paulina strasznie irytuje mnie tylko w jednym: kiedy Tomasz zwraca jej uwagę, że nie ona nie jest matką Bartka. No kurde… ma facet rację, a ona za każdym razem obraża się, jakby nie wiem co. Ale wracając do rzeczy… Oczywiście Tomaszek wie, kiedy powinien być szarmancki i romantyczny i oczywiście sprawdziło się. Aż normalnie sama się wzruszyłam hehe (a żartuje, Tomasz w ogóle mnie nie wzrusza) Ale reasumując, chyba trochę mu ulżyło, że Paula nie jest w ciąży.
    A na końcu, proszę! Niespodzianka!!! No, no… Tomasz naprawdę się postarał. Aż nie mogłam uwierzyć i przeczytałam jeszcze raz. Świetny miał pomysł, taki romantyczny. Mega romantyczny. Bagażnik, balony, pudełeczko uhuuhuhuhuhuuuu! Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zgodzę się. Dziecko zawsze w człowieku coś zmienia, czegoś uczy, zmusza do szybszego dojrzewania. Paulina mimo związku z Tomkiem czuje się wolna. Dlatego zachowuje się tak, jakby wszystkie konsekwencje tych zachowań miały dotykać tylko ją. Gdy zostanie matką, będzie inaczej, będzie wiedziała, że jest odpowiedzialna za to dziecko, będzie o nim myślała. Aczkolwiek do ideału będzie jej daleko.
      Jesteś pod wrażeniem, czyli jednak trochę cię rusza?

      Usuń
  8. O to zdanie, że jeszcze nieraz zrobi tak jak chce, już coś źle wróży... Ciekawi mnie czy Tomek sam nie umie zapanować nad emocjami i jakoś ot tak się to dzieje czy faktycznie coś knuje. A patrząc na tamto świadome zdanie... coś knuje. Chyba, że uważa że ją kocha, chce z nią być, ale chce nią rządzić. No nie wiem, przekonam się.
    Chyba dobrze, że nie jest w ciąży jeszcze. Chociaż pewnie chciałaby nawet teraz, kiedy już się oswoiła z tą myślą i nawet Tomek pomimo strachu stwierdził, że ono nic nie zmieni. Ach ten stres, jaki jest szkodliwy dla zdrowia.
    Czyli wygląda na to, że zamieszkają razem i to coś poważniejszego. Chociaż obawiam się, że jak właśnie z nim zamieszka to zacznie pokazywać swoje pazury...
    A może jak się wyprowadzi, to Natalia w końcu ogarnie Bartka? Chociaż ich mamy raczej będzie miała na niego oko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdanie świadome, ale niekoniecznie musiało mieć negatywny wydźwięk.
      Faktycznie ma w sobie coś z takiego rządziciela, ale Paulina także, więc tutaj się dobrali tak, by miały z czego powstawać wojny.

      Usuń
  9. Coraz bardziej zaczynam Tomka lubić. Kama

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. On miał być właśnie takim bohaterem. Z jednej strony wiadomo, że to on jest ten zły, a z drugiej, to pomimo tej wiedzy da się go polubić.
      Dziękuję za komentarz.
      Pozdrawiam.

      Usuń