Autor tego bloga należy do grupy „Projekt Prozaicy”, z tego też powodu strona korzysta z płatnych linków. Ujmując to krócej i bardziej zrozumiale – autor zarabia, a czytelnicy nic na tym nie tracą. Te linki są całkowicie bezpieczne dla komputerów, tabletów i smartphone-ów pod warunkiem, że postępuje się zgodnie z instrukcją, czyli nie klika w reklamy, nic nie ściąga na swój sprzęt, a jedynie odczekuje symboliczne pięć sekund i przechodzi dalej. Za wszelkie utrudnienia autor bloga przeprasza, za waszą aktywność jest wdzięczny, a prywatnie pozdrawia i życzy dobrej zabawy podczas czytania.

Link do instrukcji – KLIK

sobota, 25 marca 2017

#26 – „Paulina” – Rozdział 20

Urodziny”

Mawia się, że po szczerej rozmowie wszystko wydaje się prostsze, że atmosfera się oczyszcza i robi się jakoś tak... klarowniej. Paulina ani trochę tego nie odczuwała, pomimo że Tomasz pierwszy raz w życiu był z nią aż tak bardzo szczery. Tu nie chodzi o to, że mężczyzna notorycznie kłamał, bo zazwyczaj mówił prawdę, ale był na tyle skryty, że ból wolał nosić w sobie, niż się przed kimś uzewnętrzniać. Pauliny był tak bardzo pewny, że przed nią się otworzył. Ona jednak po tym zamilkła. Kilkakrotnie zbierała się do wypowiedzenia jakichkolwiek słów, ale za każdym razem, gdy tylko otwierała usta, wydawało się jej, że żadne nie będą odpowiednie.
W końcu zdecydowała się na krok. Wstała z krzesła i podeszła do narzeczonego. Strach przed nim, gniew, który wywołał i rozczarowanie, jakie jeszcze nie tak dawno jej towarzyszyło, gdzieś uleciały. Pozostało współczucie, chęć zatroszczenia się i zapewnienia, że ona wciąż jest obok, że jeszcze nie wszystko jest stracone, że nie mogą ot tak, pochopnie przekreślać wspólnej przyszłości, zwłaszcza, że zazwyczaj dobrze im się układało.
Bordych poczuł dłonie Pauliny na swoich policzkach. Opuszkami kciuków starła kilka łez i pochyliła się na tyle, by móc dosięgnąć jego ust. Musnęła delikatnie, ledwie namacalnie. Za drugim razem i przy kolejnych była już śmielsza, ale te muśnięcia ciągle nosiły miano subtelnych.
Mężczyzna w końcu postanowił przejąć inicjatywę, bo miał już szczerze dość takiego rozczulania się. Nigdy nie lubił w nikim wzbudzać litości, dlatego też jak cierpiał, to w samotności. Choćby wtedy, gdy złamał nogę. Nie chciał, by dziewczyna widziała go takiego nieporadnego, leżącego w szpitalnym łóżku, na dodatek na środkach przeciwbólowych. To samo miało miejsce, gdy poleciał do Anglii, a następnie pojechał do Niemiec. Skłamał Pauli, że nie ustawił roamingu, a w rzeczywistości spotkanie z ojcem wyprowadziło go z równowagi na tyle, że nie miał ochoty na kontakt z nikim przez kilka dni, by nie przerzucać na nikogo swoich stresów i niepowodzeń.
Blondynka poczuła jak narzeczony wplata palce w jej włosy. Owinął znaczny pukiel wokół dłoni i lekko szarpnął, naprowadzając ją na stół, by usiadła na nim pośladkami. Wcześniej zrzucił z tego mebla jakiś zeszyt oraz otwartą puszkę coli. Opakowanie z ciastem dopchnął do samej ściany, by nie zawadzało.
Cały czas trzymając kobietę za włosy, ustawiał jej głowę według swoich potrzeb, tak by mieć dostęp do szyi. Szybko też opuścił spodenki i wysunął poza slipy swojego penisa. Wtedy w końcu wyplątał dłoń, a ona wykorzystała okazję, by delikatnie go odepchnąć.
Paulina nie chciała tym odepchnięciem niczego złego zaakcentować, nie miała też w planach go odrzucić. Tak naprawdę sama nabrała ochoty, by rozładować negatywne napięcie, jakie się pomiędzy nimi wytworzyło. Zeskoczyła więc na podłogę i położyła dłoń na klatce piersiowej Tomka. Wyczuła ciepło, pomimo że ta skryta była pod koszulą. Zaczęła się osuwać, aż padła na kolana. Zacisnęła dłoń w pięść na męskości swojego faceta i poruszyła intensywnie, następnie rozchyliła usta, a rączki schowała za plecami, sugerując w ten sposób, że nie będą jej już potrzebne, że potrafi działać bez nich.
Bordych uśmiechnął się w czysto chłopięcy sposób, choć w chwili obecnej nie dowierzał w niegrzeczny, bardzo dorosły czyn swojej dziewczyny. W pewnym momencie jego niedowierzanie wzrosło do maksimum, a było to w chwili, gdy chciał ją od siebie odsunąć, ale ona na to nie pozwoliła, sugerując niewerbalnym sprzeciwem, że połykanie nie stanowi dla niej żadnego problemu.
Atmosfera się oczyściła, jak to często bywa po udanym seksie. Żadne z nich nie było w stanie zapomnieć, ale uznali, że potrafią sobie wzajemnie wybaczyć i spróbować. Zasiedli do obiadu, który został odratowany tylko dzięki temu, że Paulina miała na tyle trzeźwości umysłu, by zmniejszyć moc indukcji, gdy tylko zaczęli się kłócić. Do deseru zabrali się siedząc w salonie, oglądając duński kryminał. Oboje woleli kryminały od komedii romantycznych.
Jedźmy gdzieś – powiedział nagle Tomek i przechylił głowę na bok, by móc spojrzeć w twarz narzeczonej, która oglądała film leżąc na kanapie, opierając się o jego klatkę piersiową.
Teraz?
Póki jeszcze nie zaczęliśmy szkoły. Co prawda chwilowo nie stać nas na dalekie, zagraniczne wakacje, ale chociażby jakieś góry, tani motelik.
Właśnie, finanse! – niemal wykrzyknęła. – My się musimy nimi jakoś podzielić – ożywiła się na tyle, by przestać leżeć. Spauzowała film i uklęknęła.
Jakie dzielić? – zdziwił się.
Nie możesz za wszystko płacić.
W sensie za wakacje? – Zmarszczył nos, zupełnie nie rozumiejąc o co jej chodzi.
Nie, Tomek! Mieszkanie, rachunki. Powinniśmy się dzielić.
Nagle Bordych ponownie zaczął wyglądać na zmęczonego. Westchnął głośno i odchylił głowę do tyłu. Wbił spojrzenie w popielaty sufit.
Nie ma mowy – warknął, ale z uśmiechem na ustach. – To zadanie mężczyzny, by utrzymać dom, by zapewnić rodzinie byt.
Nie zgadzam się na to.
Odetchnął, jakby to miało mu pomóc w zakończeniu niewygodnego tematu i postawieniu na swoim.
Jak czegoś przybraknie, coś będzie potrzebne, to dobrze, kup to sama. Ale rachunki i cotygodniowe zakupy biorę na siebie.
Tomek!
Koniec dyskusji – syknął, ciągle się uśmiechając. Przyjął taką samą pozycję jak ona, czyli uklęknął na kanapie. – Poza tym twojej mamie jest teraz ciężko. Z tego co wiem, Michał nadal nie ma pracy, więc jeśli już koniecznie chcesz się dokładać do utrzymania domu, to może tamtego, co? – Niespodziewanie zaczął ją całować, a potem łaskotać w taki sposób, że oboje skończyli na podłodze.
Nadal się nie zgadzam! – zawołała, poprzez śmiech.
Nadal nie masz nic do powiedzenia – odpowiedział, nie zdejmując rąk z jej żeber. – Boże, jaka ty jesteś chuda – skomentował, gdy podnosił jej bluzkę do góry, by móc musnąć ustami nagi brzuch.
To chyba dobrze, nie?
No, tak, tak. Łatwiej cię złamać w pół.
Tomek!
Żartowałem! – Rozchylił jej nogi i uklęknął między nimi. Szarpnął za uda, by znajdowała się bliżej, by mógł poprzez spodnie czuć ciepło od niej bijące. – To morze czy góry?
Nie wiem.
Decyduj.
Naprawdę nie wiem!
Szybko! – krzyknął, ale nadal nie przestawał się uśmiechać.
Pokręciła głową, przewróciła oczami i w końcu zadecydowała:
Góry!
Tomek wziął na siebie znalezienie noclegu oraz wyszukanie odpowiednich atrakcji. Paulina natomiast zdecydowała się na sprowadzenie do domu kotka, gdyż takie było właśnie marzenie jej siostrzeńca. Co prawda, wiedziała, że nie może go wcisnąć do domu matki, bo Natalia jeszcze gotowa byłaby go wystawić na podwórko, ale doszła do wniosku, że Bartuś i tak będzie często bywał u niej i Tomasza, gdy Michał w końcu znajdzie pracę. Kot więc mógł mieszkać z nią i jej narzeczonym, a Tosiek go odwiedzać kiedy tylko będzie chciał. Oczywiście nie był to jedyny prezent jaki chciała mu dać. Wraz z Tomkiem wybrali się do sklepu sportowego, by zakupić małemu rolki. Uważała, że jest już na tyle duży, by nauczyć się na nich jeździć.
Kiedy już goście i domownicy zaśpiewali „sto lat”, fałszując przy tym niemiłosiernie, a Bartuś pomyślał życzenie i zdmuchnął pięć świeczek, to przyszła kolej na otwieranie prezentów oraz zasypywanie Pauliny i Tomka pytaniami. Bartek więc zajmował się sobą i kolorowymi papierami, które darł z dużym zapałem, a Iwona z Natalią zbierały w tym czasie wszelkie informacje z pierwszej ręki, uprzedzone wcześniej tym co przekazał im Michał. Natalia co prawda nie wierzyła w przypuszczenia swojego chłopaka, ale Iwona od początku do Tomka nastawiona była z dużą rezerwą. Szanowała go i doceniała to ile robił dla jej córki, ale przy tym też odnosiła wrażenie, jakby mężczyzna grał przed nimi wszystkimi jakąś wyuczoną rolę. Czuła, że Tomasz nie jest w pełni sobą, obawiała się o dobro i bezpieczeństwo Pauliny.
Zaczęło się od pytań standardowych, czyli tego czy już się urządzili, jak im się wspólnie mieszka, czy oboje zamierzają podjąć się dalszej edukacji, tak jak planowali, czy będzie ślub i czy mają co liczyć na powiększenie rodziny.
Kiedy się zdecydujemy na małego gagatka, będziesz pierwszą osobą, której o tym powiemy – obiecywał przyszłej teściowej Bordych.
Paulina jedynie spuściła głowę. W obecnej sytuacji nie była pewna swojego położenia, czuła się jakby jeździła na sinusoidalnym rollercoasterze. Nie był to więc odpowiedni czas na zaślubiny i planowanie potomstwa. W ich wspólnym życiu nie było wiosen, nawet złotej polskiej jesieni nie było w nim. Odnosiła wrażenie, jakby ich wspólny świat dzielił się na gigantyczne burze i słoneczne, parne lata. Co więc wciąż jeszcze trzymało pierścionek zaręczynowy na jej palcu? Sama nie znała odpowiedzi na to pytanie. Może po prostu dobrze się czuła podczas drobnych czułości, którymi Tomasz zasypywał ją każdego dnia. Może nawykła już do luksusu i tego, że nie musiała oglądać co drugiej złotówki. Sama przed sobą wypierała się interesowności, ale także uczuć. Chciała być racjonalna. Postępować w zgodzie z własnymi przekonaniami i swoim sumieniem. Coraz trudniej jednak było jej patrzeć w lustro, zwłaszcza, gdy Tomka widziała w odbiciu, jak stał za jej plecami i obcałowywał szyję oraz barki.
Jesteś zamyślona – zauważyła Natalia.
Zdarza mi się czasami. Mam dużo na głowie. Nauka, szukam też innej pracy – odpowiedziała wymijająco.
W rzeczywistości, w myślach miała ostatnią z ostrzejszych wymian zdań, jakie zaistniały między nią a jej narzeczonym. To było na kilka chwil przed przyjściem na urodziny Bartka. Tomek po prostu uznał, że ma się przebrać, bo inaczej nigdzie nie idą. Jego zdaniem spodenki, które założyła były o wiele za krótkie. Z początku myślała, że on żartuje, że chce się tylko tak podroczyć, ale kiedy zamknął drzwi na klucz, a ten schował do kieszeni, głosząc „albo się przebierzesz, albo nigdzie nie idziemy i nie będę się powtarzał” zrozumiała, że to nie są żarty, że Tomek jest poważny, śmiertelnie poważny, a jego ton ostry jak brzytwa. Chciała uniknąć kłótni oraz nie dopuścić do sytuacji, by nie było ich na urodzinach Tośka, zwłaszcza, że mały nie miał innej rodziny jak tylko ich, babcie i mamę oraz jej partnera. Wybrała więc się przebrać.
Rozpromieniła się dopiero, gdy zobaczyła jak chłopiec cieszy się ze wszystkich prezentów. Na ucho szepnęła mu, że z Tomkiem mają dla niego coś jeszcze.
Nawet razy dwa – wtrącił Bordych, przysiadając się do dziewczyny i jej siostrzeńca.
Co dla mnie masz? – zapytał pięciolatek, zakładając wujkowi ręce na szyję. – No co? Co? – niecierpliwił się, przeskakując z nogi na nogę.
Zabiorę cię na prawdziwy, najprawdziwszy, naj naj...
No wyksztuś w końcu! – krzyknął z niezadowoloną miną.
Zabiorę cię na rycerski pojedynek.
Superaśnie! – ucieszył się i od razu pobiegł do babci, która przygotowywała w kuchni napoje na ciepło, by móc jej się tym pochwalić.
To ja pójdę zapalić – poinformował Tomek, spoglądając przy tym na Paulinę, tak jakby dawał jej do zrozumienia, że mówi to jedynie do niej, a reszta jest o tym informowana przy okazji.
Tomasz ledwie zniknął za drzwiami, zmierzając po klatce schodowej w dół, aż do wyjścia prowadzącego na podwórko z zaniedbanym ogrodem, a Michał udał się za nim. Zastanawiał się jak Bordych tego dokonał, że Tosiek aż tak za nim przepadał. Nawet miał Tomka o to zapytać. Szybko jednak doszedł do wniosku, że to zbyteczne. Jego zdaniem, brunet po prostu kupił sobie uwagę i uśmiech chłopca. Podobnie jak kiedyś niesamowitymi niespodziankami, kreatywnymi pomysłami i pieniędzmi, pozwalającymi je wszystkie zrealizować, zaimponował Paulinie. Tym samym imponował też Natalii, o czym dziewczyna odważyła się powiedzieć młodszej siostrze.
Ty jedziesz w góry, masz mieszkanie na własność, a mój Michał nawet nie ma pracy – rzuciła bez cienia gniewu, ale z wyczuwalną, lekką zazdrością.
To Tomek ma mieszkanie na własność, a nie ja – sprostowała blondynka, chowając przy tym zimne napoje do lodówki.
Będziesz jego żoną. Po ślubie wszystko będzie wspólne – trwała dalej przy swoim Nati, choć Paula ledwie ją rozumiała, gdyż dziewczyna nieustannie podjadała ciastka i mówiła z pełną buzią.
Jeszcze nie wiadomo czy za niego wyjdę.
Ja bym wychodziła, nie zważała na nic. Lepsza partia ci się nie trafi. To ogarnięty facet, a nie jak mój Michał, pieprzony maminsynek.
Gdybym nie zważała na nic, tylko na jego obrotność i zaradność, to pewnie w tej chwili byłabym w trzecim miesiącu ciąży, co najmniej. Staram się mieć jednak głowę na karku, choć przy nim to momentami cholernie trudne. Łatwo głowę stracić.
Ale coś z nim nie tak? – zainteresowała się i z wrażenia, złakniona pikantnych szczególików, aż przysiadła na krześle. Zaprzestała chowania ciasta, cukierków i ciastek do lodówki oraz szafki. Obejrzała się za siebie, by sprawdzić czy nikt nie podsłuchuje. – Matka jest w pokoju z Tusiem. Możesz mówić. Nie krępuj się.
Wiele jest z nim nie tak – odpowiedziała całkiem szczerze Paula. Polała naczynia płynem i już miała zabrać się do zmywania, gdy nagle zrezygnowała. Odwróciła się w stronę siostry, oparła przy tym o szafkę ze zlewozmywakiem i jeszcze bardziej posmutniała w oczach. – Miał bardzo ciężkie życie. Właściwie nie miał dzieciństwa. To tłumaczy jego zaradność. Musiał sobie od małego radzić, zadbać sam o siebie, więc jest zdolny na tyle, by nie klepać biedy i zawsze mieć co włożyć do garnka, ale przy tym jest też bardzo trudnym człowiekiem. Żyć z kimś z takim bagażem doświadczeń, nie będzie łatwo i chyba nie jestem na to gotowa.
Nie jesteś gotowa? – zdziwiła się.
Tak – szepnęła. – Nie czuję się gotowa.
To co ty jeszcze z nim robisz?! – niemal wykrzyknęła.
Nie wiem jak ci to wyjaśnić. To facet, przy którym czujesz się bezpiecznie, ale i nie czujesz się przy nim bezpieczna. Masz pewność, że obroni cię przed całym światem, wiesz, że nie obroni przed samym sobą. – Zaczęła nadmiernie gestykulować, pokazując przy tym obydwie strony związku z Tomaszem Bordychem. Już nie była ślepa, nie widziała w mężczyźnie tylko ideału. Dostrzegała coś więcej i nagle zaczynało robić się coraz trudniej.
A tak całkiem poważnie?
Ale co poważnie? Naprawdę nie rozumiesz?
Dobrze się pieprzy? – zgadywała, starając się przy tym zmienić temat na przyjemniejszy. Ona nigdy nie bawiła się w ciągnięcie czegoś w czym nie czuła się szczęśliwa, dlatego lista jej partnerów była dłuższa niż zeznania podatkowe polityków. Natalia była osobą, która wystawiała za drzwi, niczego nawet nie starając się naprawić.
Paulina była inna, nie umiała skreślać ludzi ot tak, dlatego sam Norbert, jako jej pierwszy poważniejszy chłopak, dostał niejedną szansę. Żadnej nie wykorzystał odpowiednio, wszystkie zmarnował. Liczyła, że z Tomkiem będzie inaczej.
Kiedy Natalia wspomniała o „pieprzeniu”, to Paulina akurat była w trakcie przełykania śliny. Zachłysnęła się nią, a potem roześmiała. Postanowiła nie martwić się na zapas i podjąć temat, który jej siostra zapoczątkowała. Najpierw jednak spłonęła rumieńcem, choć nie miała w codziennym zwyczaju czerwienienia się z byle powodu.
No nie wstydź się, starszej siostrze możesz opowiedzieć – nalegała brunetka.
Mam być szczera?
Nieprzyzwoicie szczera – wypowiedziała warknięciem przez mocno zaciśnięte zęby.
Jest zajebisty.
No nie gadaj, ale żeby aż tak?
Jest taki, ech, ach, och i wszystkie takie – opowiadała, wywracając przy tym oczami w teatralny sposób.
No ja pierdolę, a u mnie kiła, mogiła i nuda sobie już grób posiała, bo wie biedulka, że szybko to się od nas nie wyniesie. Zresztą, co ja się dziwię? Spróbuj uprawiać dziki seks z matką Teresą za ścianą i dzieciakiem w jednym i tym samym pokoju.
Blondynka wybuchnęła śmiechem, bo przypomniała sobie jak Bartek przeszkodził jej i Tomkowi, a następnie do pokoju wkroczyła jej matka i o mały włos, a by ich wzrokiem pozabijała. Na głos jednak powiedziała coś zupełnie innego:
Ciesz się Nati ze stabilności i tej nudy. Ja ma dość karuzeli. No nie patrz się tak. Naprawdę czuję się jak dziewczynka w wesołym miasteczku. Raz jest to przejażdżka końmi na wiedeńskiej, a innymi razy diabelska łańcuchowa albo jeszcze inne dziwactwo.
Ale znajdujesz w tym jakieś spełnienie, uwielbienie, ukojenie...
Myślę, że gorzej być już nie może, a on, gdy zyska pewność, że nie mam w planach go zdradzić i że nie rzucę się na szyję każdemu facetowi, który obetnie mój tyłek wzrokiem, to się ustabilizuje... uspokoi.
Bez zazdrości nie ma miłości.
Nienawiści też nie – stwierdziła smutno w odpowiedzi.
No, kurwa, teraz to przesadzasz.
Nie przesadzam. Spędziłabyś z nim dwa tygodnie sam na sam, a zmieniłabyś zdanie. Ty i matka widzicie go raz na jakiś czas, a ja momentami spędzam z nim całe doby. Nie jest tak różowo, jak sobie to wyobrażałam, że będzie. Tomek jest trudny, jest apodyktycznym zazdrośnikiem, na dodatek bywa nerwowy.
To go rzuć, jeśli ci tak źle – zaproponowała.
Nie jest mi źle! Właśnie o to chodzi, że sama, kurwa, nie wiem jak mi jest! – wybuchnęła, energicznie wstając. Postanowiła podobnie jak Tomek, udać się na dwór, by zapalić papierosa.
Natalia wybuch siostry i jej niezdecydowanie skwitowała szeptem do samej siebie:
Huśtawki nastrojów. Też przez to przechodziłam, gdy byłam w ciąży.

20 komentarzy:

  1. Myślę, że dobrze że Tomek opowiedział Paulinie o swoim dzieciństwie, że zdobył się na taką szczerość. Daje to Pauli jakiś wyraźniejszy obraz, daje jej konkretny sygnał, (do końca nie wiem jak to napisać, wyrazić) do tego jak może wyglądać ich życie . Zastanawiam się, czy ona na prawdę wierzy w to, co powiedziała Natalii, że jak Tomek przekona się że ona go nie zdradzi, to się uspokoi i przestanie tak wszystko kontrolować. Wydaje mi się, że to jest taka jej postawa życzeniowa, że ona by chciała żeby właśnie tak było, ale obawiam się, że niestety może być gorzej, że on aż tak się nie zmieni, chociaż przyznaję, że wolałabym się mylić i żeby się okazało, że Bordych będzie potrafił w przyszłości zapanować nad sobą. Ona po tym co jej opowiedział bardzo chce go zrozumieć, po trosze, bo jej go żal, a po trosze dlatego, że jej na nim zależy, bo teraz , na tym etapie, to już nie tylko Tomek jest zaangażowany, Paulina też już dużo energii poświęciła ich związkowi i pomimo, że zaczęła bardzo wyraźnie zdawać sobie sprawę z tego jakie to ich życie może być, to jednak coś jej nie pozwala się z nim rozstać. Ma wątpliwości, zastanawia się, przedstawia samej sobie za i przeciw ich związkowi, bo tak jak sama stwierdziła Tomasz to facet, który obroni ją przed całym światem, ale może jej nie obronić przed samym sobą. Bo w życiu zawsze jest coś za coś, Tomek da jej poczucie stabilizacji, da jej miłość, czułość, dobry seks, ale niestety będzie też apodyktycznym zazdrośnikiem.
    Ta ich rozmowa może i nie oczyściła atmosfery miedzy nimi, ale doprowadziła do sytuacji, która to zrobiła, mam na myśl seks. Dał im zapomnienie i ukojenie, rozładował napięcie, myślę, że nie naprawił do końca wszystkiego między nimi, ale pozwolił im zapomnieć i wybaczyć i podjąć decyzję, że nie jest to koniec ich wspólnej przyszłości. Swoją drogą Tomek ma szczęście, bo nie dość, że wylazł z niego agresywny zazdrośnik, to jeszcze dostał w ostatecznym rozrachunku nagrodę, seks i to jeszcze jaki, niejeden facet by mu zazdrościł. Niegrzeczna ta Paulinka, oj niegrzeczna, ale spisała się na medal, haha, Tomek powinien docenić zręczność narzeczonej, no i oczywiści brak zahamowani, nie wszystkie kobiety zrobiłyby to z połykiem.
    Nie spodobało mi się zachowanie Tomasza przed tym jak mieli wyjść na urodziny Bartusia, zazdrość zazdrością, ale on przegiął z tym, że jak się nie przebierze to nigdzie nie wyjdą, wiedział że Paulina nie dopuści do tego, żeby nie być na urodzinach ukochanego siostrzeńca, że zrobi wszystko, żeby chłopca nie zawieść i wykorzystał perfidnie sytuację.
    Biedny Michał, Natalia się z nim nudzi, ciekawe dlaczego w takim razie, jeszcze nie wystawiła go za drzwi, jak to miała w zwyczaju do tej pory, jeśli chodziło o facetów, którzy jej nie pasowali? Szkoda mi Miśka, on dobrze zdaje sobie sprawę, że Natalia zazdrości siostrze faceta, że nawet Bartuś woli wujka Tomka niż jego, myślę, że to nie jest dla niego komfortowa sytuacja i obawiam się, że Nati niedługo może chcieć się wycofać ze związku z nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo z wami, Drogie Panie, to problem jest taki, że jak facet nie kontroluje niczego i daje wam pełną swobodę, to czujecie się jakbyście były mu obojętne, a tym samym jakby nie kochał wcale. Jednak gdy okazuje tego zainteresowania za dużo i kontroli jest za dużo, to od razu przychodzi wam do głowy, że to tyran i despota. To co wam się podoba i to czego oczekujecie, przestaje być dla was czymś atrakcyjnym, gdy już to zdobywacie, czy też otrzymujecie.
      Tomasz wydaje się być dla Bartusia atrakcyjniejszy, bo jest taki bardziej żwawy, a Michał to domator, taki flegmatyk.

      Usuń
  2. No to teraz sie troche rozpisze musze nadrobic kilka rozdzialow mam nadzieje ze nie masz mi zazle poprostu czytalam je na raz wiec stwierdzialam ze dodam jeden komentarz.Zaczne moze od tej sytulacji w ktorej chcialam zabic Tomka ale chyba rowniez i Paule i w koncu sie nie moglam zdecydowac. Oczywiscie jestem zdania ze zrobil zle ze ja udarzyl tak jak to uderzebie w udo moglam jakos tlumaczyc tak tego nie potrafie aczkolwiek Ona nie zachowala sie lepiej co go oczywiscie nie tlumaczy ale sama nie popierwm takiego zachowania albo jest sie w zwiazku albo sie nie jest. Gdy sie jest z druga osoba tworzy sie zwiazek i nawet mieszka to nie wymyka sie w nocy i nie doprowadza do tak fatalnego stanu . Jednak to jego wyznanie dalo mi sporo do myslenia czlowiek ktory doswiadczyl takich rzeczy jest z gory uprzedzony . W dalszym ciagj denerwuje mnie siostra Pauliny sama nie wiem czy przez jej bezmyslnosc czy to ze nie zajmuje sie dzieckiem tak jak powinna . Jestem bardzo ciekawa czy te domysly to jednak prawda i jest w ciazy ale jedneko moge byc pewna ze napewno sobie z dzieckiem poradza bo oboje sa zaradni i w miare odpowiedzialni jednak tu najbardziej chodzi o ich zwiazek ktory mam nadzieje ze sie nie rozpadnie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, komentuj jak ci wygodnie. Sam często piszę zbiorowe komentarze, gdy czytam rozdziały na telefonie, w pracy lub innych miejscach, gdzie nie mam możliwości od razu napisać komentarza.
      Oczywiście, że Paulina nie zachowała się super fajnie i odpowiedzialnie. Taki miałem cel, by ten pierwszy policzek był za coś konkretnego, za coś co ludzie też będą krytykować. Inna sprawa, że ona jest jeszcze młoda i nie jest jedyną kobietą, która na imprezie poznała nowych znajomych i zdecydowała się na imprezowanie razem z nimi.
      A co jest złego w upiciu się od czasu do czasu? Ja tam jestem zdania, że raz na jakiś czas trzeba samego siebie sponiewierać i nie jest to zależne od płci.
      Paulina zostawiła Tomkowi kartkę, ale "wychodzę z dziewczynami" nie dało mu odpowiedzi na pytanie "gdzie jest moja dziewczyna?" więc dlatego do niej wydzwaniał.

      Usuń
  3. Moim zdaniem w upiciu sie nie ma nic zlego pod warunkiem ze upijasz sie w takim miejscu i z takimi ludzmi ze nic ci nie grozi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, niby tak, powinno tak być, ale ilu z nas nieraz złamało tę zasadę, nie wyczuło granic, poszło za paczką znajomych.

      Usuń
  4. Nie mów, że teraz jak Paula nabrała wątpliwości, to będzie w ciąży? Zastanawiam się czy Tomek jest taki dobry dla Bartusia, bo chce się wkupić w rodzinę cały czas, czy naprawdę lubi tego malucha i ogólnie rzecz biorąc, dzieci, i byłby całkiem niezłym ojcem. Staram się tego człowieka rozgryźć, ale słabo mi idzie, co chyba widać. Mam z nim rollercoaster i nie wiem czy go lubić, czy go nie lubić i czy ta Paula to na pewno dobrze robi będąc z nim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulinie na Tomku zależy, ale widzi, że życie z nim nie będzie łatwe. Mimo tego chce z nim żyć i boi się tego życia. Widzi zalety i wady. Myślę jednak, że mimo wszystko nie ma przejrzystego obrazu swojego narzeczonego i podejmując decyzję, że chce z nim być na zawsze, tak naprawdę nie jest gotowa na to co on jej zafunduje.

      Usuń
  5. No, wracam do krainy funkcjonujących blogerów.

    Nie wierzę, że to mówię, ale w rozumowaniu Natalii jest coś rozsądnego. Paulina nie powinna tak usilnie tłumaczyć Tomka jego trudnym dzieciństwem. Niemniej cieszę się, że komuś się zwierzyła i wypowiedziała swoje wątpliwości na głos, byleby tylko nie zeszła w ciąże, bo w jej dość wątpliwej sytuacji to dopiero będzie kiła i mogiła. Skuje się łańcuchami na amen. A Tomek przejawia doprawdy urocze poglądy. Już go widzę w roli Pana i Władcy, który po całym dniu pracy, zarabiania ciężko na swą rodzinę, oczekuje ciepłego obiadku, wypolerowanego na błysk domu, zimnego piwa przed telewizorkiem, utulanych do snu dzieci i wieczornego bzykanka, no bo przecież jest jedynym źródłem dochodów.
    Paula, uciekaj, wiej...! Sama przyznajesz, że to apodyktyczny zazdrosny typ!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wciąż nie jestem jakiś szczególnie funkcjonujący i jeszcze jakiś czas nie będę. Aktualnie mam już końcówkę remontu i jeszcze dziś w nocy będę coś tam sobie dłubał.
      Nie jest jedynym źródłem dochodów, ale długi czas będzie jedynym, bo ona będzie miała trudności, by wychowywanie dzieci pogodzić z pracą.

      Usuń
  6. Wreszcie Paulina zwierzyła się siostrze, lecz niestety nie całkiem szczerze, ze swoich rozterek. Szkoda, że nie przyznała się do bycia ofiarą w związku. Mogła również podać przykład zazdrosnego Tomka, powiedzieć, że przed przyjściem kazał jej się przebrać. Ciekawe co na to powiedziałaby Natalia, czy nadal twierdziłaby, że jest lepszy od Michała...

    amandiolabadeo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Natalia jest inna od Pauliny. Ona miałaby szansę sobie z takim Tomkiem poradzić, a Paula długo będzie bez żadnych szans. Jest po prostu z większą wiarą w ludzi, nie działa tylko na uczuciach, ale też na takim materialnym myśleniu, liczeniu zysków i strat. To z jednej strony jej zaleta, z drugiej straszna wada.

      Usuń
  7. Wiesz co Tychonie...? Im bliżej końca tego opowiadania tym bardziej nie wiem co o tym wszystkim myśleć. Nie wiem co myśleć o Paulinie, o Tomaszku i o ogóle... No bo z jednej strony na miejscu Pauliny uciekłabym już dawno gdzie pieprz rośnie, ale teraz, kiedy już bardziej znam jego przeszłość i jej myśli, to nic nie jest taki oczywiste. Paulina na pewno jest rozdarta i sama przyznała przed Natalią, że sama nie wie czy jest jej dobrze, czy źle. Chyba naprawde zależy jej na Tomaszku. Co do jednego jednak zdania nie zmienię nigdy - policzek, bicie kobiety jest niedopuszczalne, niewybaczalne... Pod tym względem Tomasz jest dla mnie śmieciem. Niech się zmierzy z kimś równym sobie i niech sobie urządzi prawdziwe mordobicie, skoro to mu pomaga w wyładowywaniu złości, ale podnosić rękę na kobietę...? Szczyt. No dobra, wracając do rozdziału - troszkę zaczynam rozumieć Paulinę. Urodziny Bartusia wypadły, dobrze, wszystko sie udało, a końcówka rozdziału tajemnicza. Czyżby jednak ciąża?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież to Paulina w jednym przypadku sama chciała się z nim mierzyć. Uderzyła go, więc powinna spodziewać się, że jej odda. To trochę jak zachęta do bicia, bo ktoś kto bije, najwidoczniej bicia oczekuje, czyż nie? Czy to tak nie działa?

      Usuń
  8. Nie. Tychonie, mamy absolutnie inne myślenie i zdanie na ten temat :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoim zdaniem facet ma stać spokojnie, gdy kobieta go okłada, uciekać czy dzwonić po policję?
      Gdyby wszyscy myśleli tak samo, to byłoby nudno, więc akceptuję, że ludzie są różni i mają różne zdania na podobne tematy.

      Usuń
  9. Hm mnie zastanawia ta sprawa z tym naciskaniem na Paulinę na zmianę stroju. Czy ona serio nosi takie krótkie rzeczy czy to Tomek ma inne wymagania? No bo ja rozumiem jakby nosiła spodnie, co tyłek odsłaniają lub spódniczkę co ledwo go zasłania. A tak to za bardzo nie umiem określić, bo jest tylko, że za krótkie. Ale to w opinii Tomka.
    Cóż ciężko się nie zgodzić z Natalią. Samodzielność, zaradność to pożądane cechy. Jednak nikt nie jest idealny, a tego Natalia o Tomku nie wie. Niby warto dać szansę, bo każdy popełnia błędy, ale trzeba znać granicę aby nie popełnić największego błędu i nie zmarnować sobie życia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czy nie takie są właśnie damskie spodenki? Ja odnoszę wrażenie, że teraz wszystkie szyją tak, jakby miały przysłaniać dokładnie tyle samo co majtki.
      Każdy ma wady, tu zarówno ani Tomek, ani Michał nie są idealni. Tyle, że nad Michałem się za bardzo nie rozwodzę, bo nie on jest tutaj głównym bohaterem.
      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. To że niektóre takie są to nie znaczy przecież, że wszystkie, prawda? Jakoś umiem sobie kupić spodenki, krótkie które zasłaniają więcej niż majtki i nie jest to wyczyn. Co innego kupić spodnie długie bez dziur, och tu jest już trochę problem.

      Usuń
    3. Ostatnio byłem w galerii z żoną i właśnie szukała dłuższych spodenek, najlepiej do kolan, ale materiałowych. Jeszcze znaleźć dresowe 3/4 to nie problem, wystarczy jakiegoś "50 Style" odwiedzić, ale takie do kolan... jedynie z materiału, ale takiego sztywnego w "Hausie" trafiliśmy. Myślę, że dużo prościej znaleźć dżinsy bez dziur, przynajmniej w naszym mieście.
      Warto też wspomnieć, że większość kobiet lubi być postrzegana przez mężczyzn jako atrakcyjne i seksowne, dlatego tak się ubierają. Paulina lubi być podziwiana i było to widać już na początku, gdy Tomek odwoził ją do domu. Niby się peszyła, zapięła, ale w końcu i tak zamek poszedł w dół, majtki zostały niby przypadkiem pokazane, a sukienka jak się nie mylę była nawet czerwona, a wiadomo jak czerwony działa na mężczyzn, nie?

      Usuń