Autor tego bloga należy do grupy „Projekt Prozaicy”, z tego też powodu strona korzysta z płatnych linków. Ujmując to krócej i bardziej zrozumiale – autor zarabia, a czytelnicy nic na tym nie tracą. Te linki są całkowicie bezpieczne dla komputerów, tabletów i smartphone-ów pod warunkiem, że postępuje się zgodnie z instrukcją, czyli nie klika w reklamy, nic nie ściąga na swój sprzęt, a jedynie odczekuje symboliczne pięć sekund i przechodzi dalej. Za wszelkie utrudnienia autor bloga przeprasza, za waszą aktywność jest wdzięczny, a prywatnie pozdrawia i życzy dobrej zabawy podczas czytania.

Link do instrukcji – KLIK

niedziela, 9 kwietnia 2017

#31 – „Paulina” – Rozdział 25

Policzek”

Tomasz Bordych właśnie brał prysznic, gdy dobiegł do niego dźwięk dzwoniącego domofonu. Pośpiesznie zakręcił kurki i nagusieńki, z ręcznikiem trzymanym w dłoni, przemierzył drogę jaką musiał pokonać, by dotrzeć do słuchawki. Odebrał, usłyszał standardowe powitanie, a następnie przyciskiem otworzył drzwi prowadzące na klatkę schodową. Przetarł ciało ręcznikiem, ale pomimo tego wciągał spodnie dresowe na wilgotną skórę. W tej czynności przeszkodził mu dzwonek do drzwi.
Otwarte! – wrzasnął, zaciągając sznurówki dresów. Nigdy ich nie wiązał.
Stanął przed Natalią i jej synkiem na bosaka i z gołą klatką piersiową.
Jeśli przeszkodziliśmy... – zaczęła, ale nie zdążyła dokończyć, bo zarówno Bartuś jak i Tomek weszli jej w słowo. Jej synek od razu przywitał się z domownikiem i pobiegł na poszukiwanie kota, a szwagier prawił formułkę o tym, że wcale nie przyszli nie w porę.
Był mniejszy! – głosił Tosiek z Batmanem na rękach.
Tomasz poczochrał chłopca po włoskach, które w ostatnim czasie nieco ściemniały. Jednocześnie zapytał Natalię czy zrobić jej do picia kawy, czy herbaty.
Kawy, ale... tak właściwie to przyszłam podziękować i przeprosić, i spytać co u was – odparła zmieszana jego uprzejmością i serdecznością. Nie takiej reakcji się spodziewała.
Za co chcesz dziękować? – zdziwił się, nawet nieco przy tym skrzywił. Zniknął na końcu korytarza, gdy skręcił do kuchni.
Natalia podążyła za nim.
Nie sądziłam, że po tym co o tobie powiedziałam przy mamie, załatwisz pracę Michałowi. – Przysiadła na jednym z krzeseł, wcześniej odkładając torebkę na stół.
Nie jestem pamiętliwy. Poza tym, nie musisz mnie za to przepraszać. Nie powiedziałaś nic co byłoby nieprawdą.
Mimo wszystko, nie powinnam.
Ja nie powinienem napadać na jubilera. – Zaśmiał się. Włożył kapsułkę do ekspresu i podłożył pod niego jeden z kolorowych kubków. – Bartek! Chcesz czekolady?!
Echeś! No! – odkrzyknął, ale nie zadał sobie trudu, by pójść do pomieszczenia gdzie byli Tomek i mama. Zbyt zajęty był głaskaniem kota, za którym niemiłosiernie tęsknił.
Michał jest dobry w papierkowej robocie, biurokracji. Było wolne stanowisko u bratowej w firmie. Nie zaszkodziło szepnąć. Gdyby się nie nadał na księgowego w administracji, to by go wylali. Skoro jeszcze nie wylali, to znaczy, że się nadaje. Nie moja w tym zasługa.
Tak czy inaczej, dzięki. A co u was? Co u Pauli?
Niedługo będziesz mogła sama ją zapytać – odpowiedział, słysząc znajomy dźwięk, jaki wydawał domofon, gdy ktoś otwierał drzwi za pomocą kodu. – Właśnie wróciła – dopowiedział, zdając sobie sprawę z tego, że kod zna tylko on i jego żona.
Powinnam... – Natalia już miała wstać i zebrać się do wyjścia, gdy Tomasz położył dłoń na jej ramieniu i powiedział stanowczo:
Siedź, zostań. Chyba się nie pogryziecie, nie? A nawet jeśli, to będę w razie czego na miejscu, by was rozdzielić.
Natalia odpuściła, westchnęła głośno i ponownie wygodnie usiadła.
Paulina w tym czasie otworzyła samej sobie drzwi i weszła do mieszkania. Blondynka obładowana była torbami z zakupami i pomimo że te były lekkie, to Tomek, który wyszedł jej na przywitanie, i tak szybko je od niej odebrał, odłożył na pobliską komodę i na głos stwierdził, że nie powinna dźwigać.
Paula przewróciła oczami i pierwsze co zrobiła, to dopadła do jednej z reklamówek. Wyjęła z niej sok pomarańczowy. Wypiła go niemal w całości jednym duszkiem, końcówkę wręczając mężowi.
Tomek dopił sok i wpatrywał się w dalsze poszukiwania żony, która przeszukiwała przyniesione siatki jedna po drugiej. W końcu z samego dna wydobyła brązowego misia w różowej bluzeczce z kapturkiem. Maskotka była niewielka, mieściła się w dłoni.
Powiedz, że jest słodki.
Różowy – stwierdził, oglądając niedźwiadka z każdej strony.
Czyli słodki – upierała się dalej. – Kupiłam też inne rzeczy.
Też różowe? – dopytywał i nie czekając na odpowiedź, dodał – a jak będzie chłopiec?
Jaki chłopiec!? – krzyknął zainteresowany Bartek. Pozostawił Batmana w salonie i szybko wbiegł do korytarza.
Paulina niemal od razu przykucnęła i pozwoliła, by Tosiek rzucił jej się na szyję. W tamtej chwili dotarło do niej, jak bardzo za nim tęskniła przez ten cały czas.
Ale masz duży brzuch – skomentował pięciolatek. – To tam jest chłopiec? – dopytywał.
Jest dziewczynka. Tylko wujek plecie głupoty, bo nawet lekarzom nie ufa.
Jakim lekarzom?
Ginekologom – objaśnił mu Tomek.
Jakim ginelogom!? – Bartuś już w ogóle niczego z tej rozmowy nie rozumiał. Ponowił więc pytanie o chłopca, bo sądził, że w tym lepiej się odnajdzie. W końcu z chłopcem mógłby pokopać piłkę i pojeździć na deskorolce. Podzielił się tą myślą z ciocią i wujkiem.
To nie będzie chłopiec, tylko dziewczynka, ale będziesz mógł ją za kilka lat nauczyć jeździć. Tylko będzie musiała trochę podrosnąć.
Natalia nie dała rady już dłużej pozostawać w ukryciu. Nieśmiało wyszła z kuchni i zapytała:
Który to miesiąc?
Trzydziesty drugi tydzień – odpowiedziała Paula zgodnie z prawdą, ale nie siliła się przy tym na uprzejmy ton.
Tomek spojrzał na żonę karcącym wzrokiem, a na jego usta samoistnie cisnęło się „przestań”, ale jakimś cudem powstrzymał się od komentarza. Stanął z boku i obserwował jak dalej potoczy się rozmowa sióstr.
Przecież to prawie siódmy miesiąc! – wykrzyknęła brunetka. – I nie powiedziałaś mi ani mamie!?
Nie pytałyście.
Bo zerwałaś z nami kontakt.
Ja z wami zerwałam kontakt!? – uniosła się. – Pamiętam to zupełnie inaczej – dodała już znacznie ciszej, ale w taki sposób, że jej słowa zdawały się ociekać jadem.
Przestań – szepnął Tomek, ale na tyle cicho, że tylko Tosiek, stojący przy nim, dał radę go usłyszeć.
Ciąża to coś o czym się mówi – stwierdziła Natalia.
To moja ciąża. Nie mam obowiązku informować o niej całego świata.
Rodzinę by wypadało! Ja wam od razu powiedziałam! Tobie pierwszej!
Ty potrzebowałaś pomocy, a ja sobie świetnie poradzę sama!
I myślisz, że tylko dlatego...
A dlaczego innego? Potrzebowałaś niańki i sponsoringu, bo byłaś nastoletnią, nieodpowiedzialną gówniarą...
Odezwała się...
Wypierdalaj z mojego...
Zamknijcie się obie! – wydarł się Bordych, bo dłużej już nie umiał pozostawać biernym słuchaczem awantury.
Jakie obie!? – zapytała Paula, nawet przy tym drwiąco wzruszyła ramionami. – To jej powinieneś kazać się zamknąć. Nie pamiętasz już co o tobie powiedziała!? Jak cię obraziła?
Przestań.
Co przestań!?
Natychmiast przestań!
Mój własny mąż, zamiast stać po mojej stronie...
Twój własny mąż ma w tej chwili ciebie dość, wiesz o tym?
Paulina zaśmiała się w taki sposób, jakby nie dowierzała. Natalia w tym czasie chwyciła syna za rękę.
Ale ja jeszcze nie wypiłem swojej czekolady! – protestował głośno chłopiec.
To co? Chodź, bo nie jesteśmy tu mile widziani! – krzyknęła na niego i nadal ciągnęła go w stronę drzwi.
On jest! – wrzasnęła szybko Paula. – To ciebie nie chcę tutaj widzieć!
Natalia nie zamierzała już na to nic odpowiadać, choć cisnęło jej się na usta, że to jej syn i będzie bywał tylko tam gdzie ona pozwoli. Wyszła, nawet nie zamykając za sobą drzwi.
Tomek wybiegł za Natalią. Dogonił ją na półpiętrze. Ciągle miał bose stopy.
Przepraszam cię za nią – powiedział całkiem szczerze. – Jej przejdzie, potrzebuje tylko trochę czasu, przecież wiesz jaka jest uparta.
Nie, Tomek. Ja wykonałam pierwszy krok, przyszłam tu, ale skoro ona chce się odwracać do nas plecami, to nic na siłę.
Natalia ponownie szarpnęła syna za rękę, by ten podążał za nią. On jednak ciągle protestował i mówił o Batmanie i czekoladzie. Nawet przy tym płakał. W tym wszystkim, to Tomkowi właśnie Bartka było najbardziej żal.
Bordych powrócił do mieszkania. Zamknął za sobą drzwi.
Przesadziłaś – stwierdził bez owijania w bawełnę.
Paula stała, oparta o komodę. Miała zawziętą minę.
Powiedziałam co chciałam. Nie tobie to oceniać.
Nie mi to oceniać? – powtórzył po niej. Nawet do niej podszedł. Stanął dokładnie naprzeciwko. Sprawił, że dzieliło ich ledwie pół kroku.
Tak. – Pod wpływem emocji sama sobie przytaknęła ruchem głowy. – Zrobiłam co chciałam.
Zrobiłaś co chciałaś? – ponownie po niej powtórzył, tym razem z jawnym niedowierzaniem.
Tak, co uznałam za słuszne – odparła twardo.
Tomasz spojrzał w podłogę, po chwili jednak podniósł wzrok i uniósł prawą dłoń. Celował w policzek i trafił bezbłędnie. Uderzenie nie było mocne, nie miało za zadanie zwalić z nóg. To był tylko drobny klaps, który ledwie sprawił, że blondynka odwróciła twarz.
Zrobiłem co chciałem, co uznałem za słuszne – powiedział bezczelnie, nim ona zdążyła się otrząsnąć z nagłego szoku, jaki wywołany był niespodziewanym uderzeniem.
Oszalałeś!? – uniosła się, gdy on był już odwrócony do niej plecami. – Jestem w ciąży – przypomniała.
Wiem o tym, przecież nie uderzyłem cię w brzuch – stwierdził, wzruszył przy tym ramionami w niedbały sposób. Po chwili zniknął za drzwiami łazienki.
Dopiero wtedy Paulina przyłożyła dłoń do policzka. Poczuła ciepło, ale takie, które nie ogrzewało, a zamiast tego zdawało się mrozić. Następnie przyłożyła dłoń do brzucha. Zdała sobie sprawę z tego jak ręce się jej trzęsą, jak cała się trzęsie.

26 komentarzy:

  1. Nie mogę uwierzyć, że Paulina nie powiedziała Iwonie i Natalii o ciąży, że przez tyle miesięcy nie odezwała się do matki i siostry. Teraz będę się czepiać, o ile wiem to 32 tydzień ciąży to raczej 8 miesiąc, a nie 7. Paula cały czas promuje kampanię" mam swoją nową prywatną rodzinę", więc starej nie potrzebuję, poradzę sobie bez nich, nie są mi potrzebni. Tylko, że to tak nie działa, przynajmniej dla mnie. Miała prawo być zła, pewnie też bym była na jej miejscu, ale gniewać się przez tyle czasu? Zwłaszcza, że Natalia pierwsza przyszła do nich, wyciągnęła rękę do zgody, przeprosiła Tomka, bo to o niego najbardziej poszło, a w nagrodę usłyszała, że ma wypierdalać z ich domu. Uważam, że przegięła, to był naprawdę dobry moment, żeby się pogodzić, może niekoniecznie rzucać się sobie na szyję, ale zwyczajnie pogodzić. Zastanawiam się co bardziej przeważyło, zawziętość i upór Pauli, czy jej hormony. Pewnie jedno z drugim się połączyło i stworzyło z Paulinkę mega mieszankę wybuchową. Uważam, że powinna odpuścić, tym bardziej, że Tomek się nie gniewa, nie ma pretensji ani żalu do Natalii, mało tego, pomógł Michałowi w znalezieniu pracy. Nie pochwalam tego co zrobił Tomasz, uderzenie w twarz, czy lekkie czy nie, nie powinno się zdarzyć, ale nie będę go jakoś strasznie piętnować za to, bo myślę, ze z jego strony to miała być nauczka dla Pauli, że trzeba nad sobą panować i że nie zawsze pomimo złości powinniśmy robić to co chcemy.
    Szkoda mi Bartusia, biedny mały, on był bardzo mocno przywiązany do Pauliny, Tomka też polubił, nie mówiąc już o Batmanie, a teraz niby ma ciocię i wujka, a tak jakby ich nie miał.
    Ciekawa jestem, jak teraz będzie między Tomkiem i Pauliną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ósmy miesiąc, jak normalnie ciążą trwa do 42 tygodnia? Ja wiem, że po 38 można już spokojnie urodzić, ale to nadal siódmy miesiąc i coś, a nie ósmy i coś, przynajmniej tak na zdrowy rozum, choć może coś pokręciłem.
      Tak, to był dobry moment żeby się pogodzić, ale tak jakby... zmarnowała okazję.
      Faktycznie, z jego strony to była taka nauczka dla żony. Tylko czy on ma prawo dawać jej tego typu nauczki?
      Bartuś jest w tym wszystkim najmocniej poszkodowany, tylko ani Natalia ani Paulina tego nie zauważyły, bo były zbyt zajęte kłóceniem się. Właściwie to Paulina była tym bardziej zajęta.

      Usuń
    2. Mi pan doktor tak wyliczał, że 32 tydzień to początek 8 miesiąca, ale to było dawno i nie będę się spierać.
      Tomek uważa, że ma prawo dawać żonie takie nauczki, bo jest jej mężem, Paulina uważa, że nie, pewnie gdyby chodziło o mnie samą w takiej sytuacji to na bank bym powiedziała, że mąż nie ma prawa dawać mi takich nauczek.

      Usuń
    3. Ja też się nie będę sprzeczał, bo może się faktycznie jebnąłem w wyliczeniach, bo nie każdy miesiąc ma 5 tygodni, niektóre mają 4, ale z drugiej strony początek 8, koniec 7... jeden chuj ;-)

      Usuń
  2. Ja sobie tak podczytywałam po cichu, bo w sumie nie bardzo miałam coś do powiedzenia, ale teraz tak myślę, że zostajemy poddani manipulacji. Paulina nie powiedziała o ciąży rodzinie. Ok, może powinna, ale jak powiedziała o małżeństwie, wybuchła awantura. Wniosek - lepiej nic nie mówić. Nie szukała kontaktu z matką i siostrą, ale ona z niż też nie szukały. Natalia przyszła, żeby podziękować Tomkowi, przypuszczam, że do Pauliny by nie przyszła. Chyba że miałaby powód. I dalej... Jak dla mnie, Tomek niepotrzebnie się miesza. Paulina musi sama chcieć poukładać te relacje. Jest w niej sporo gniewu i żalu. Może warto o nich porozmawiać, a nie od razu zmuszać do zgody? To dzieciom w piaskownicy się mówi, podaj rękę i już zgoda, a dorośli ludzie jednak powinni jej chcieć, a nie być do niej zmuszani.
    A już sam policzek... Sorry, ale ja bym po pierwszym kopnęła delikwenta w tyłek, po drugim już nigdy by mnie nie zobaczył. Dorośli ludzie się nie biją, tylko rozmawiają, nie dają sobie nauczek, tylko rozwiązują problemy. Ładnie by ten świat wyglądał, gdybyśmy dawali sobie z liścia zawsze, kiedy nam się czyjeś zachowanie nie spodoba. Mężczyzna, który uderzył kobietę jest słabym dupkiem. Nie przypuszczam, żeby szanująca się kobieta chciała być z kimś takim. I ja nie szanuję kobiet, które sobie pozwalają na podobne ekscesy. Niech idzie bić po twarzy kumpli, klientów, współpracowników, kogoś, kto dorównuje mu siłą.
    Nie rozumiem, nie zrozumiem, nie poprę. Nigdy.
    Oczywiście wiem, że to fikcja, ale jeśli zgadzamy się na to w świecie nieistniejącym, pewnie zaakceptujemy też w realnym. I to mnie najbardziej przeraża.
    I to, że jak znam życie, Paulina wybaczy, nawet nie sprawi, że Tomek poczuje się winny. Uzna, że sobie zasłużyła, jak poprzednio. Tak właśnie rodzi się zgoda na przemoc domową. A powinna zrobić, co uznaje za słuszne, czyli zabrać manatki i się wynieść.
    Przepraszam, wylało się ze mnie, ale to na poczet tych części, których nie komentowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że ty rozumiesz Paulinę i motywy jej milczenia o ciąży. Zapewne też zrozumiesz czemu nie pobiegnie do matki i siostry na skargę, gdy mąż będzie się nad nią znęcał.
      To jednak opowieść fabularna i nigdzie nie jest napisane, że ja się z takim postępowaniem wobec kobiet zgadzam. Prywatnie uważam, że są momenty, gdy emocję biorą górę, wiem, że potrafiłbym kobietę uderzyć, gdyby zagroziła np życiu naszego dziecka (choćby zostawiając je w upalny dzień w samochodzie). Wtedy bym się nie powstrzymywał. Jednak to nie jest tak, że uważam, że tak można. Uważam jednak, że ludzie często postępują tak jak nie powinni, bo nie są skałą, która jest w stanie zawsze wszystko przemyśleć i na chłodno oszacować. Na celu miałem jedynie stworzenie bardzo realistycznych postaci i takich Tomków jak i Paulin jest w życiu realnym naprawdę dużo.
      Paulina bardzo długi czas będzie, może nie wybaczać, ale udawać nawet sama przed sobą, że nie ma problemu, że się zdarzyło, że nie ma co histeryzować. Zwyczajnie się przyzwyczai.
      Nie masz za co przepraszać, ja zawsze akceptuję poglądy innych i ich refleksje, co najwyżej nie ze wszystkimi sam się godzę, bo nie da się zawsze przytakiwać wszystkim albo sprawić, by każdy jeden człowiek myślał o danej sytuacji dokładnie tak samo.
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  3. W tej części nie podobał mi się zarówno Tomasz,jak i Paulina. Ona ma w sobie za dużo tej dziecinnej zawistosci. Dziwie się,ze nie powiedziała najbliższym jej osobom o ciąży,ze chociażby że względu na Bartka się z nimi nie skontaktowala,zresztą jej matka tez przez tyle miesięcy nie próbowała się z nią kontaktować? Tomasz jest okropny,on nawet nie czuje wyrzutow sumienia z tego co robi,jeszcze Tak bezczelny ton,szkoda ,ze Paulina nie jest taka zawzieta w stosunku do niego. On nie powinien tak na siłę ich godzić,bo to będzie miało odwrotny efekt. Powinien na spokojnie porozmawiać z nią o tym,że on nie czuje żalu i z jego strony jest wszystko ok,w końcu ona się z rodziną poklocila za niego. Mam też cicha nadzieję,ze Paula nie przejdzie teraz tak po prostu do porządku dziennego po tym policzku,już dużo rzeczy zbagatelizowala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Paulina ma w sobie dziecięcą może nie zawiść, co upartość, zawziętość.
      O matce i tym, że próbowała się kontaktować jeszcze będzie. Zresztą już było, że zadzwoniła i chciała jej coś powiedzieć o Tomku, przez to ta przestała odbierać telefon, bo już miała dość słuchania jak nie akceptują jej męża.
      Tak, tu był swojego rodzaju zawód, bo ona za nim stała murem mimo że napadł na jubilera, a on... on nie odwdzięczył jej się tym samym. Miał dziwne poczucie sprawiedliwości i trwał przy swoim zdaniu, zamiast godzić się z jej zdaniem.
      Uderzył ją, bo nie podobała się mu jej postawa. Ta właśnie dziecięca upartość, przekonanie o własnej niewinności.
      No i zauważyłaś też, że Tomek nabrał na bezczelności. W tej chwili właśnie zrzucił maskę, stał się sobą. Więc można się już domyślać co będzie się działo dalej.

      Usuń
  4. Biedny Bartuś, obie egoistki, ale zwłaszcza Paulina powinna się była powstrzymać i pomyśleć trochę o dziecku, które podobno tak kochała. Cóż, zaszła w ciążę to i zapomniała o chłopcu, którym się niegdyś opiekowała :(
    Paulina zachowała się nierozsądnie, ale mimo to Tomek nie miał prawa jej bić. Czy ona naprawdę tego nie widzi, że on nie przestanie nigdy? Powinna odejść od niego już teraz. Tylko nasuwa mi się pytanie: gdzie? Do matki lub siostry przecież nie pójdzie bo śmiertelnie jest na obie obrażona :/
    Ciekawie rozwija się to opowiadanie, wzbudza mieszane emocje, przez co jest interesujące.
    Czekam na następne rozdziały i pozdrawiam.

    amandiolabadeo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zapomniała, ale uniosła się dumą i takim chorym poczuciem godności. Chciała pokazać, że jest panią na włościach, że ma teraz wszystko. Poczuła się lepsza od Natalii i chciała jej to okazać.
      Dokładnie, gdzie miałaby teraz odejść? Przyznać się do porażki? Podkulić ogon i zwiesić główkę? To nie w jej stylu, poza tym jeszcze się łudzi, że nie jest źle, że może być cudownie.

      Usuń
  5. Przez 7 miesięcy Paulina nie powiedziała ani matce, ani Natalii o ciąży? Nie kontaktowała się z nimi od Świąt? Nie sądziłam, że jest taka głupia! No przepraszam bardzo, ale... ona zachowuje się strasznie. Strasznie! Bo co, bo Natalia powiedziała prawdę o Tomaszku, co więcej, Tomaszek się nie pogniewał, a przyznał jej rację, a wielka damusia Paulinka uniosła się dumą, bo siostra nazwała Tomaszka przestępcą... No a jak miała nazwać, skoro ten napadł na jubilera?!

    HAHAHA niezła komedia wyszła, uśmiałam się.

    Brak mi słów na zachowanie Pauliny. Jak można nie wspomnieć najbliższym o ciąży, jak można nie odzywać się tyle czasu, bo w święta wyszła jakaś głupkowata kłótnia? Nie kumam.
    Tomaszek miał być czarnym charakterem, a takim głupim charakterem okazuje się Paulina. I tu nie ma co się tłumaczyć, że w ciąży, to hormony buzują itd. Paulina rozum ma (a raczej go straciła w Święta) i powinna zachować się poważnie, a nie jak gówniara. HAHAHA

    Komentarz do tego policzka zachowam se dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciebie może to śmieszyć, ale zazwyczaj tak jest, że takie stany milczenia często kilkumiesięcznego lub długoletniego wynikają z jakieś jednej, na pozór banalnej sprzeczki. Ludzie są po prostu zbyt dumni, by wyciągać dłonie do zgody, mają jakieś urazy, zatargi, coś ich wewnętrznie jeszcze boli. Bardzo dużo osób nie utrzymuje kontaktów z najbliższą rodziną i to właśnie przez takie "bo ten raz powiedział to i to", "a ten mu tak i tak odpowiedział".
      A dlaczego? Możesz skomentować ten policzek. Ja naprawę nie jestem za policzkowaniem kobiet, a nawet jakbym był, to nigdzie nie jest napisane, że ty musisz wyznawać moje poglądy :)

      Usuń
  6. Nie no wiesz... ja się nie śmiałam tak na poważnie, to ironia. Może mnie trochę poniosło :D
    Wiem, ludzie są różni, sytuacje w rodzinach różne, a słowa jednak bolą. No, ale to o co obraziła się Paulina, to było zbyt banalne i dlatego tak mnie wkurza.
    Ja również nie jestem za policzkowaniem. Nigdy nikt mnie nie spoliczkował, ani ja nikogo i nie zamierzam. Owszem, dochodziło z wieloma osobami do ostrych słów, ale nigdy nie przyszło by mi do głowy, żeby zamachnąć się i uderzyć! Jesteśmy dorośli, a bić mogą się dzieci w przedszkolu (to przenośnia!) Mój mąż wie, że jeden policzek, a pakuję siebie, dziecko i nas nie ma. Dla mnie policzek, to brak szacunku, brak argumentów, brak... brak mi słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie zawsze policzek to brak szacunku. Jest jeszcze policzek erotyczny, taki fetysz. Osobiście znam kobietę co chciała tego spróbować. Powiedziała facetowi, zabawili się. On jednak nie wyważył siły (nie miał wprawy w biciu kobiet). Podczas seksu nie czuła, że to za ostro, ale na drugi dzień tona makijażu, czapka z daszkiem i ciemne okulary xD Ja to się z tego tak śmiałem, że...
      Nie w każdej kulturze też policzek to brak szacunku. Choćby we Francji matki i ojcowie policzkują dzieci. Nawet Hiszpanie czy Włosi podchodzą do tego inaczej niż my. U nich z kolei nie jest powszechne bicie pasem, a u nas... za komuny to była norma, nawet teraz często mąż do żony nie startuje z pięściami czy otwartą dłonią, a z pasem owiniętym wokół dłoni czy złożonym na pół. Co kraj to obyczaj.

      Usuń
  7. Wiem, dlatego napisałam, że ludzie są różni.
    Nie wiem, może to ja jestem nienormalna, bo nie mieści mi się w głowie, że dla kogoś bicie jest czymś tak zwyczajnym i oczywistym, albo że komuś danie w ryj kobiecie przychodzi z taką łatwością. Dla mnie to jest coś... dziwnego.
    A w tych krajach indyjskich czy gdzie tam, bicie, gwałcenie kobiet, wydawanie nastolatek za mąż, jest na porządku dziennym, normalka - to jest dopiero chore! Nigdy tego nie zrozumiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Indiach to w ogóle się dziewczynki porzuca, często zaraz po urodzeniu, zdarza się że umierają na skutek tego porzucenia albo są zabijane przez członków rodziny. Tam dziewczynka to wydatek, dziewczynka to konieczność drogiego posagu.

      Usuń
  8. Hahaha o matko, placze z tego komentarza wyzej o policzku podczas seksu. To mnie rozwalilo xDDD No coz... Miala to, co chciala xDDD hahahaha ja bym plakala ze smiechu jakbym sie dowiedziala o czyms takim w realu i to by dotyczylo moich znajomych xD
    Dobra, bo mnie to wybilo z rytmu i juz wracam do fabuly lmao
    Wyjdzie moja okropna strona, ale na poczatku rozdzialu sie zastanawialam czy Tomek ma ladna klate i miesnie. Moje zboczenie sie pojawilo
    A tak idac do Pauliny...pisalam juz, ze jej nie lubie? Gorszy dzieciak od dzieciaka. Jeszcze rozumiem, ze jest zla na siostre, ale by wlasnej matce nie powiedziec, ze bedzie znow babcia? No co jak co, ale to jest matka i tak nie powinno byc. Szkoda mi Iwony, jak sie o tym dowie. Przeciez to matke zaboli... :(
    Wiesz, ze nie popieram bicia, a zwlaszcza kobiet w ciazy, no ale skoro Paulincia sie na to zgadza to kazdy kolejny policzek to dla mnie uciecha. Sama sobie winna, wiec niech ma. I zaraz ktos mi powie, ze jest zmanipulowana itp. No dobra, moze i jest, ale to dorosla baba, ktora teoretycznie ma mozg, a jak ma mozg to mysli. A przynajmniej powinna. Moze otworzy oczy, gdy dostanie porzadny wpierdol od Tomusia. A ten jego tekst, ze nie uderzyl w brzuch to mnie lekko wkurzyl, ze bym mu cos chyba zrobila -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się przez jakiś czas nie śmiałem. Chwilę na nią patrzyłem i szukałem w tym blefu. Są jednak ludzie co lubią w łóżku różne rzeczy i siniaki nie zawsze muszą oznaczać coś złego, czasami są tym co doprowadziło do dużego orgazmu.
      A nigdzie wcześniej nie opisywałem tego jak Tomek jest zbudowany? Jeśli nie, to będę musiał w najbliższym czasie to naprawić.
      Paulina póki co jest dumna i urażona, stąd też jej zachowanie. Za jakiś czas jednak doceni rodzinę.
      Właśnie ja też zawsze uważałem, że głupie i naiwne kobiety trwają przy damskich bokserach. Napisanie "Pauliny", to dla mnie taka próba zrozumienia takiego związku.

      Usuń
    2. Wiesz, kazdy ma rozne fetysze, ale poznaniu prawdy bym sie smiala.
      Nie mam 100% pewnosci, ale wydaje mi sie, ze nie, bo jak czytalam tamten fragment to jakos zadna wizja mi nie przyszla do glowy, wiec mi sie wydaje, ze nie napisales nic takiego. Moge tez nie pamietac jakiegos opisu.
      Ja chyba nigdy tego nie zrozumiem, jak takie kobiety sa w stanie byc przy takim facecie, ktory je bije. Chociaz punkt dla Ciebie za podjecie takiego wyzwania.
      PS. Jak tam Skradzione Dziecko? Luty dawno minal a tu ni widu, ni slychu...

      Usuń
    3. W końcu też się śmiałem, ale mimo wszystko przyjemni i szczęśliwi ludzie.
      "Skradzione dziecko" będę publikował zaraz po "Paulinie".

      Usuń
  9. Uderzenie w twarz to coś, czego się nie robi. Ja nawet faceta żadnego nie uderzyłam w ten sposób, bo to nie chodzi o siłę ciosu, tylko poniżenie. Może gdybym trafiła na gnidę, który by na to zasługiwał, ale poza tym... no nie i koniec. Zauważyłam też, że Tomek jest naprawdę typem tyrana i tutaj nie usprawiedliwiałabym go emocjami. Tu nie chodzi o sam cios, ale o motywy, którymi się kieruje. Bo czym innym jest policzek, żeby kogoś np. uspokoić w napadzie szału, który zagraża naszemu życiu. A czym innym jest cios, żeby kogoś wychować. Ja nawet bicia dzieci nie pochwalam, nie przypominam sobie, żeby klapsy mnie czegokolwiek w życiu nauczyły. A tutaj dochodzi jeszcze fakt, że Tomek NIE JEST osobą, która ma Paulinę wychować. Jeśli nie podoba mu się jej zachowanie, może próbować jej przemówić do rozsądku. A jeśli obydwoje patrzą w innym kierunku i nie mogą tego pogodzić, trzeba się rozstać. Nie może być tak, że on ją dyscyplinuje, jak jakiegoś psa. A dla mnie to tak wygląda.

    Natomiast zachowanie Pauliny co do informacji o ciąży rozumiem doskonale. U nich w rodzinie nie jest różowo, nikt tak naprawdę jej nigdy nie wspierał. Może żyli razem, ale nie przypominam sobie, żeby ktoś Paulinie w czymś pomógł. I teraz znowu - Natalia nie wyciągnęła pierwsza ręki do siostry, ona przyszła, bo Tomek załatwił robotę jej facetowi. Do tej pory się nie pojawiła.
    Nie chcę się też źle wyrazić - ja bym moim najbliższym nawet po kłótni powiedziała, że będę miała dziecko. Ale ja jestem z rodziną związana i wiem, że nawet po awanturze mogę na nich liczyć. W rodzinie Pauliny mi tego brakuje, takiego emocjonalnego bezpieczeństwa.

    Chyba tyle ode mnie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, jeśliby tak na to spojrzeć, to bohaterowie nie szanują się wzajemnie, choć... szacunek to też kwestia względna, sprawa bardzo indywidualna. To co jednego upokarza, drugiego może zupełnie nie obchodzić, trzeciego jedynie wkurzyć, a czwartego podniecić, a nawet zadowolić. Ja tworząc bohaterów faktycznie zwróciłem uwagę na to co Ty, a to co większość pominęła. To nie do końca jest tak, że Paulina nie może na matkę liczyć, ale jednak samotna kobieta, starająca się wiązać koniec z końcem, nie miała za wiele czasu, by poświęcić go córkom. Potem pojawiła się Natalii ciąża, mały Bartuś. Paula gdzieś w tym zeszła na drugi plan, zabrakło jej zainteresowania, nawet od byłego chłopaka go nie otrzymała i tak wpadła w łapy Tomka, który jej okazał to... zaangażowanie. Tak naprawdę ich związek zbudowany jest na tym, że go nagle olśniło i dostał na jej punkcie niemalże obsesji oraz na tym, że on jej poświęcił uwagę, której każdy z nas przecież łaknie od tych nam najbliższych.

      Usuń
  10. Hm 32 tydz i siódmy miesiąc dopiero? Aż kalendarz otworzyłam, bo matematyka w życiu nie zawsze taka jak tam. To jakis taki osmy powinien byc chyba albo ja się nie znam, może to jakos inaczej się liczy.
    Czasem się mówi, że rodzina to rodzina w końcu, że trzeba szanować, nieważne co zrobią. Mam trochę inne zdanie. Może akurat w przypadku Pauliny rodzina aż takiego zła nie zrobiła, np. w porównaniu do Tomka, ale obrazić się i nie powiedziec o ciąży akurat rozumiem. Robi po swojemu. Natalia też i to jej decyzje matka akceptuje, a nie Pauliny.
    Tak szczerze mówiąc nie wiem po co był ten plask ze strony Tomka. Co mu to dało? Poza tym tak zaleciało babskim biciem. Też nie rozumiem co wyraża siła skierowana do kogos. Dla mnie brak argumentów. A to że kogos uderzy kto nie rozumie - to nic nie daje na przyszlosc. Ale takie moje zdanie.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko ciążę liczy się nie od momentu zapłodnienia, poczęcia dziecka, a od pierwszego dnia cyklu, czyli pierwszego dnia ostatniej miesiączki. W ciąży chodzi się nawet do 43 tygodnia, co na Twoje obliczenia pewnie wyszłoby 10, a nie 9 miesięcy :) Poza tym jesteś kobietą, to Ty powinnaś to wiedzieć, a nie ja! xD
      Ja się nie zgodzę, że zawsze uderzenie kogoś to brak argumentów. Czasami po prostu do kogoś nie docierają argumenty. Bez dwóch zdań jednak Tomek nie powinien uderzyć kobiety w ciąży, jednak on od początku miał byś tym, który stosuje przemoc. Opowiadanie od początku miało być o przemocy domowej, pokazywać jak tacy ludzie funkcjonują i żyją na co dzień i że nie jest to codzienne lanie i zakrywanie siniaków. Oni też mają dobre chwile.

      Usuń
  11. Aż musiałam się przejść, tak się zdenerwowałam. Ty to pogrywasz na uczuciach czytelnika. Tomek wydawał się ok, pod koniec wyszło jak zawsze. Paulina zachowała się okropnie względem Natalii (kurcze, ileż można żywić urazę? Nie chce oceniać Pauli przez pryzmat mojego charakteru, bo wiem, że miała swoje powody, by ukryć ciążę przed najbliższymi, ale... nie lubię konfliktów xd), a pod koniec znów okazała się ofiarą. Tomek myśli zerojedynkowo. Przecież pewnych sytacji nie da się oceniać tak samo, bez uwzględnienia elementów na nie rzutujących. A poza tym... On rozumiem szkoli swoją żonę prawem pięści, tak?
    Nigdy nie rozumiałam kobiet wychodzących za mąż za facetów o tak, delikatnie mówiąc, wątpliwym charakterze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Paulina jest ofiarą w tym opowiadaniu, to ją bije mąż, ale nie jest ona postacią, którą trzeba wystawiać na piedestał. Ona ma wady, jak każdy człowiek.
      Dużo ludzi bierze ślub, bo kocha i nie myśli o tym co będzie dalej, jak będzie dalej, ani czy zawsze było dobrze. Uczucia bardzo ciężko wziąć na logikę, choć czasami powinno się.

      Usuń