Autor tego bloga należy do grupy „Projekt Prozaicy”, z tego też powodu strona korzysta z płatnych linków. Ujmując to krócej i bardziej zrozumiale – autor zarabia, a czytelnicy nic na tym nie tracą. Te linki są całkowicie bezpieczne dla komputerów, tabletów i smartphone-ów pod warunkiem, że postępuje się zgodnie z instrukcją, czyli nie klika w reklamy, nic nie ściąga na swój sprzęt, a jedynie odczekuje symboliczne pięć sekund i przechodzi dalej. Za wszelkie utrudnienia autor bloga przeprasza, za waszą aktywność jest wdzięczny, a prywatnie pozdrawia i życzy dobrej zabawy podczas czytania.

Link do instrukcji – KLIK

czwartek, 27 kwietnia 2017

#33 – „Zbrodnia w miasteczku” – Na początek

Witam Was wszystkich, którzy jeszcze tu zaglądacie i cierpliwie czekacie na to aż wszystkie opowiadania doczekają się kontynuacji, a następnie zakończenia.
Wiem, że chcieliście, by na kolejny ogień poszły „Miejskie opowieści”, a swoją decyzją robię Wam trochę na przekór, ale nie uczyniłem tak, by zrobić Wam po złości. Po prostu, choć „Miejskie...” mam już ukończone, to nie wszystko mam w nich jeszcze poukładane. Póki co sam muszę je jeszcze raz przeczytać, narzucić ostateczne poprawki i dopiero zabrać się do ich publikacji. Zastanawiam się też czy nie wciągnąć was w tworzenie tej opowieści. Są tam bowiem sytuacje, które można przeprowadzić na kilka różnych sposobów, a to nie będzie miało wpływu na główną fabułę. Wtedy Wy byście decydowali, wybierali którąś z opcji. Mimo wszystko do „Miejskich opowieści” potrzebuję czasu, a ten będę miał dopiero w połowie wakacji, gdy moje dzieciaki powyjeżdżają na kolonie.
Nie chcę jednak, by blog stanął po tym jak opublikuję całe opowiadanie „Paulina”. Jednocześnie chcę też odpocząć od „Nie jesteś sama” i drugą część tej serii opublikować po „Miejskich opowieściach”. Myślę, że taki odpoczynek też przyda się czytelnikom. Ciężko bowiem czytać ciągle opowiadania zbudowane na podobnym schemacie, pisane w podobny, narratorski, bardzo streszczany sposób. Sam też chciałbym się bardziej wykazać i pozwolić czytelnikom uczestniczyć w jakiś wydarzeniach, a nie tylko im je przedstawiać. W „Paulinie” je przedstawiam, informuję o nich, ale na długaśne opisy i spowolnienie akcji nie ma tam miejsca. W „Zbrodni w miasteczku” to miejsce się znajdzie. Dlatego właśnie „Zbrodnia...” idzie na kolejny ogień.
Zbrodnia w miasteczku” ma znacznie dłuższe rozdziały od „Pauliny” i jeszcze nie wiem jak będę je publikował. „Paulinę” też miałem publikować co tydzień, a później przyspieszyłem, bo doszedłem do wniosku, że jeśli publikacja ma być częstsza, to nie ma w tym niczego złego. Gorzej jeśli miałaby być rzadsza – miałoby nastąpić nagłe spowolnienie lub całkowite zawieszenie. Poza tym nikt z czytających nie zgłaszał sprzeciwu, gdy zdecydowałem się na takie rozwiązanie. Póki co „Zbrodnie w miasteczku” będę więc publikował raz w miesiącu. Pierwszy rozdział ukaże się już w kwietniu, a drugi w maju, najprawdopodobniej jakoś na początku. Mam nadzieję, że do tego czasu już całą „Paulinę” opublikuję, a jeśli nie, to te dwa rozdziały „Zbrodni...” będzie takim przerywnikiem.
A teraz chyba wypadałoby powiedzieć nieco więcej o opowiadaniu, prawda? A więc tak, najważniejsza informacja, to czas akcji. Opowiadanie, a właściwie to powieść, bo obszernością wychodzi znacznie poza granice opowiadania, osadzona jest w latach dwudziestych XX wieku i sięga aż do drugiej wojny światowej. Nie martwcie się jednak, wojna mało dotyczy naszych bohaterów. Powieść osadziłem bowiem w Hiszpanii, a ta była neutralna, nie opowiedziała się po żadnej ze stron, tak więc była swojego rodzaju rajem, gdzie nie świszczały nad głowami kule, a granaty nie wysadzały ludzi w powietrze.
Warto też Wam wspomnieć, że opowieść zaczęła się na długo przed tym zanim powstała fabuła. Najpierw długi czas w mojej głowie była postać niesfornego chłopca. Maluch wzorowany był na kilku bohaterach, którzy w literaturze i filmie istnieli od dawna. Pierwszym był Jose z powieści „Moje drzewko pomarańczowe”, drugim był Raymond z filmu „Po obietnicy”, trzecim Kike (nie wiem czy dobrze napisałem imię) z telenoweli o tytule „Zemsta”, a nawet Mały z filmu dla dzieci „Pan Patyk”. Tak więc powstał Antoś, który był nieco starszy od tych, na których go wzorowałem. Na rzecz tego, że opowiadanie przeniosłem z Polski do Hiszpanii, mały Antoś Nowak stał się Antonio Bosca (włoskie nazwisko nie jest tu przypadkowe).
Antonio Bosca pochodzi z wielodzietnej, jak na nasze czasy, rodziny. Jednak w latach w jakich opowieść osadziłem, to było całkiem normalne i nie budziło zdziwienia. Mały Włoch, podobnie jak jego rodzeństwo i matka, przeprowadza się do Hiszpanii przez decyzję ojca, który w niewielkim, prowincjonalnym miasteczku otwiera zakład krawiecki. Czytelnicy nie są świadkami tej przeprowadzki. Oni poznają Antonio już jako ucznia jedynej w miasteczku szkoły podstawowej. Widzą go jako niesfornego, rezolutnego, ciekawego świata dziesięciolatka, który broi nawet, gdy nie chce, a świat ogląda przez takie własne, różnokolorowe okulary.
Tak więc „Zbrodnia w miasteczku” rozpoczęła się od tej jednej postaci, a z czasem stworzyłem resztę, postać po postaci, bohatera po bohaterze aż powstała cała społeczność. Są więc nauczyciele, dyrektor, komendant, policjanci, kwiaciarka, bibliotekarka, sprzedawcy i sprzedawczynie oraz wielu, wielu innych, bez których życie miasteczka nie miałoby szans się toczyć. Wśród nich jest jednak morderca. I tu zapraszam czytelników do zabawy, czyli typowania kto waszym zdaniem dokonuje tytułowej zbrodni.

6 komentarzy:

  1. Z pewnością przeczytam "Zbrodnię", gdyż opis i tytuł zachęcają do tego :) Niestety zrobię to dopiero po zakończeniu Pauliny bo czasu coś ostatnio brak.
    Czekam na kolejny rozdział "Nie jesteś sama".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie z czasem też ostatnio kiepsko. Planuje jednak do końca maja dokończyć "Paulinę". Miałem to zrobić w majowy, ale byłem całkiem poza zasięgiem (pochorowałem się).
      Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Witam przepraszam za dluga nieobecnosc ale przeprowadzka mnie do tego zmusila ;) poniewaz jestem leniwym czlowiekiem mam nadzieje ze wybaczusz ze najpierw wszystko nadrobie a potem skomentuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, tak naprawdę to nie ma pośpiechu :)

      Usuń
  3. Coś Ci nie idzie to ukończenie "Pauliny", a ja się upominam. Chcę do grudnia ją przeczytać w całości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że do grudnia dam radę się wyrobić. Może nawet wcześniej mi się uda :)

      Usuń