Autor tego bloga należy do grupy „Projekt Prozaicy”, z tego też powodu strona korzysta z płatnych linków. Ujmując to krócej i bardziej zrozumiale – autor zarabia, a czytelnicy nic na tym nie tracą. Te linki są całkowicie bezpieczne dla komputerów, tabletów i smartphone-ów pod warunkiem, że postępuje się zgodnie z instrukcją, czyli nie klika w reklamy, nic nie ściąga na swój sprzęt, a jedynie odczekuje symboliczne pięć sekund i przechodzi dalej. Za wszelkie utrudnienia autor bloga przeprasza, za waszą aktywność jest wdzięczny, a prywatnie pozdrawia i życzy dobrej zabawy podczas czytania.

Link do instrukcji – KLIK

niedziela, 14 maja 2017

#38 – „Paulina” – Rozdział 28

Zrozumieć swój błąd”

Emilka na dworze była dzieckiem idealnym. Tam nigdy nie roniła łez. Zazwyczaj spała, czasami podziwiała białe obłoki płynące po niebie. Nawet Paulina z tego powodu zażartowała do Klaudyny, że poważnie rozważa opcję przeprowadzki pod most.
Ale faktycznie wyglądasz na zmęczoną. Tomek ci nie pomaga? – dopytywała niegdyś najlepsza przyjaciółka Pauli.
Pomaga, na tyle na ile może, ale on chodzi do pracy. Pomagała też mama, ale Bartek ją zaraził i nie chciała zarazić Emi. Ale mów lepiej co tam u ciebie, jak z Norbertem?
Klaudia zaśmiała się w głos.
To było dawno i nieprawda – starała się uciąć temat, ale Paulina samym spojrzeniem ciągnęła ją za język. – Nic nieznaczący epizod, niegodny, by o nim nawet wspominać. – Złapała się za długi, złoty łańcuszek, a następnie sunęła po nim aż dotarła do zawieszki w kształcie sowy. – Wróciłam do Rafała.
Rozumiem – szepnęła blondynka. Naprawdę rozumiała. Rafał był mężczyzną zaradnym, bogatym, wykształconym i dziewczynie takiej jak Klaudia miał coś do zaoferowania. Norbert za to był... ciągle jeszcze był chłopcem.
Buty, jakie Klaudyna miała na nogach, nie do końca nadawały się do dłuższych spacerów, zwłaszcza po nierównych, piaszczystych i kamienistych alejkach najstarszego w mieście parku. Dziewczyna więc szybko zaproponowała, by przysiadły pod parasolami jednego z barów, tego znajdującego się przy samym brzegu.
Piwo i frytki, jak zawsze czy karmisz? – pytała młodą matkę, jednocześnie idąc już do baru, by złożyć zamówienie.
Nie karmię – odpowiedziała blondynka, sądząc, że jedno piwo nie zaszkodzi. W końcu taką ilością nawet nie było szans, by się upić.
Po jednym, małym piwie, które było podkładką do wspominania młodzieńczych lat, przyszła kolej na drugie, duże. Emilka obudziła się, więc Paulina wzięła ją na ręce i nim napoiła herbatką, to okryła nóżki dziecka kocykiem.
Boże, jaka ona jest do Tomka podobna. Dopiero teraz to widzę, gdy oczy otworzyła – powiedziała Klaudia, uśmiechając się do dziewczynki.
Wiem, tyle bólu, ciężkości, a wykapany ojciec – zamarudziła młoda matka, odkładając butelkę z herbatką na drewniany blat stolika. Sięgnęła po frytkę, następnie po wysoką szklankę z piwem.
W tamtym momencie zadzwonił jej telefon, więc zrezygnowała z napicia się i odebrała. Tomek pytał się gdzie jest. Odpowiedziała bez skrępowania i żadnych obaw, potem jednak szybko dodała, że jest z Klaudią, licząc na to, że mężczyzna, który jawnie nie lubił jej koleżanki, zrezygnuje z przyjścia po żonę i dziecko do parku.
Tomek nie zrezygnował. Zjawił się szybciej niż obie się tego spodziewały.
Zimno – stwierdził, zapinając czarną, zimową kurtkę niemal pod samą szyję. Dopiero potem wyciągnął dłoń, by przywitać się z Klaudyną. Uśmiechnął się do niej, jakby nie chciał, by patrzyła na niego pryzmatem dawnych, nieprzyjemnych zdarzeń.
Gratuluję ci córy! – zawołała, gdy siadał na ławce i odbierał od Pauliny Emilkę.
Dzięki. A ty, tęskniłaś za tatą? – zagadał do miesięcznego dziecka. – Nie jest jej zimno? – dopytywał.
Ręce ma ciepłe – odpowiedziała Paula, wcześniej chwytając rączki małej w swoje.
Ja też mam ciepłe ręce, a nie jest mi ciepło.
Przesadzasz. Gdyby coś jej nie pasowało lub było jej zimno, to by płakała. Poza tym, nawet nie godzinę tu jesteśmy.
Może i tak – odparł, a potem sięgnął po szklankę znajdującą się po stronie jego żony. Sam zasugerował, że może to być sok jabłkowy, a potem się napił. – Piwo? – zapytał zdziwiony.
Jedno – odpowiedziała, wstając i zabierając od niego Emi. Położyła małą do wózka i delikatnie zakołysała, by ją uśpić.
Tomek w tym czasie udał się do baru, wcześniej pytając Klaudię czego się napije. Żonie nie zadał takiego pytania, za żonę zdecydował sam. Po chwili wrócił z colą, piwem i sokiem. Zachowywał się całkiem normalnie, rozmawiał, momentami nawet żartował. Nie miał oporów, by objąć Paulinę lub musnąć ją w policzek. Sielanka jednak dobiegła końca, gdy znaleźli się w domu, za zamkniętymi drzwiami.
Paula zabrała kocyk z nóżek córki i chciała przełożyć ją do łóżeczka, wózek pozostawiając w przedpokoju, przy ścianie. Ledwie jednak zwinęła kocyk na cztery i położyła na komodzie, a poczuła mocne szarpnięcie. Wszystko co działo się potem było dla niej chwilą albo nawet jej ułamkiem. Nie miała czasu na jakąkolwiek reakcje.
Bordych wziął zamach znacznie większy niż kiedykolwiek. Wymierzył żonie policzek, który zwalił ją z nóg. Sięgnął dłonią do jej szyi. Zaciskając na niej uścisk, przystawił do ściany.
Nigdy więcej nie pij przy dziecku – powiedział przez zaciśnięte zęby, wskazując na nią palcem jednej dłoni, drugą ciągle odbierając dopływ powietrza.
W końcu puścił, wyprostował się i odszedł w kierunku sypialni, zabierając z sobą płaczącą Emilkę, którą najprawdopodobniej przeraził huk uderzenia lub płacz matki.
Zawsze mówi się, że kobieta ma wyjście, że ma prawo do obrony, walki o swoje i o siebie samą, o dzieci. Paulina zapragnęła podjąć tą walkę tamtego dnia. Wstała z podłogi i sięgnęła do torby, która była przy wózku. Wyjęła z niej telefon komórkowy i wykręciła numer na policję. Nim jednak ktoś podniósł słuchawkę i podjął się rozmowy z nią, to naszły ją wątpliwości, aż w końcu dopadła ją całkowita rezygnacja. Rozłączyła się, a telefon odłożyła na komodę, obok dziecięcego kocyka.
Usłyszała kroki za plecami. Nie wzdrygnęła się. Bardziej skamieniała ze strachu. Nie chciała, by Tomasz dotykał jej telefonu, ale nie miała odwagi, by mu w tym przeszkodzić. Odblokował, doskonale znając kombinację blokady. Zerknął na ostatnio wybierane numery i uśmiechnął się pod nosem w sposób wredny i cyniczny.
Naprawdę chciałaś to zrobić? – zapytał. – Naprawdę chciałaś bym zabrał ci dziecko?
Zadarła głowę i spojrzała na niego, jakby nie rozumiała o czym do niej mówi.
Uderzyłem cię, dobrze, nawet bym tego nie ukrywał. Myślisz jednak, że co jest gorsze, uderzenie żony czy szlajanie się z niemowlęciem po barach? Myślę, że moje wkurwienie byłoby zrozumiałe, twoje pretensje zaś bezzasadne. – Krótko i cicho się zaśmiał. – Idę pod prysznic. Mała śpi. Jak się obudzi, to mogę ją wykąpać – zaproponował jak gdyby nigdy nic. – Zastanów się na jaki kolor chcesz pomalować jej pokoik, bo chciałbym już w ten weekend zacząć.
Tomasz zniknął za drzwiami łazienki, a ona ciągle czuła się jak jakaś skamielina, jak osoba niezdolna do jakiegokolwiek ruchu i wydania z siebie choćby jednego słowa. Porażał ją jego chłód, obojętność, brak skrupułów i nieokazywanie choćby odrobiny wyrzutów sumienia. Zrozumiała, że tym razem jej mąż nie poczuje się winny, nie będzie się kajał, przepraszał ani obsypywał prezentami. Zrozumiała...
Zrozumiała lecz na zmianę decyzji było już za późno, a przynajmniej wtedy tak sądziła, bo wtedy zmiana decyzji równała się dla niej z możliwością cofnięcia czasu. W życiu jednak nie chodzi o to, by nie popełniać błędów, by posiadać zdolność ich zmazywania, a o to, by jedynie nie brnąć w te same błędy wciąż i dalej, często od nowa. Chodzi o to, by zdawać sobie z nich sprawę i je naprawiać.
Tomek był zupełnie w innej sytuacji niż jego żona, był po tej drugiej stronie. Zamknął drzwi łazienki na klucz i przemył twarz lodowatą wodą. Podniósł głowę i spojrzał w lustro, na własne odbicie. Poczuł jak łzy cisną się do jego oczu i by zdusić poczucie winy, zdecydował się na zadanie bólu samemu sobie. Uderzył z całej siły z pięści w mocne kafle. Powtórzył ten zabieg kilkakrotnie, aż posiniała skóra nie wytrzymała, aż pękła i popuściła trochę krwi.
Tomek? – usłyszał, poprzedzone cichym pukaniem.
Milczał, więc Paulina ponowiła pytanie.
Tak? – zapytał w końcu i zdecydował się na otwarcie drzwi.
Zauważyła krew, najpierw na podłodze, a dopiero potem na jego dłoni. W pierwszej chwili przyszło jej na myśl, by się nim zająć. Niemal już miała odruch sięgnięcia do szuflady gdzie trzymali leki, plastry i bandaże, ale szybko wyzbyła się empatii. Wyminęła go i wyjęła z szafki nawilżające chusteczki.
Ja tylko po to – oznajmiła, wymijając go ponownie i wychodząc. Pofatygowała się nawet, by zamknąć za sobą drzwi i uczyniła to w taki sposób, jakby nie chciała go oglądać, a to zabolało go o wiele mocniej niż kolejny cios, tym razem wymierzony w brzeg wanny.

10 komentarzy:

  1. A więc Klaudia też z Norbim nie wytrzymała, tylko ona w odróżnieniu od Pauli szybko pozbyła się chłopaka, nie traciła na niego czasu.
    Nie rozumiem o co tak bardzo wkurzył się Tomasz, przecież Paulina nie zrobiła nic aż tak strasznego i nagannego, żeby usprawiedliwić jego agresywne zachowanie. Spotkała się tylko z przyjaciółką i wypiła jedno małe piwo, nie upiła się, nie zapomniała o dziecku, małej nic nie zagrażało. Drań z niego, jak ma uraz do kobiet pijących alkohol przy dziecku to powinien z nią o tym porozmawiać, powiedzieć jej najpierw o tym, a nie znienacka walić w twarz. Jego trudne dzieciństwo moim zdaniem nie tłumaczy tego, przede wszystkim nie miał prawa jej uderzyć, a tak w ogóle to moim zdaniem nie miał powodu. Pewnie bym jakoś go tłumaczyła, gdyby wcześniej rozmawiali na ten temat, on przedstawiłby żonie swoje racje, wytłumaczył, że bardzo go coś takiego denerwuje, a ona by później i tak to zrobiła, to prawdopodobnie winiłabym ich oboje, bo wiedziała, a jednak zlekceważyła to. W tej sytuacji tak nie było, Bordych moim zdaniem, niestety po raz kolejny wyszedł na nieobliczalnego agresywnego furiata. A już później to jego beznamiętne zachowanie, jakby nic się nie stało, zwyczajnie doprowadziło mnie do białej gorączki. Zmroziło mnie jak bezczelnie wyśmiewał się z Pauli, że chciała zadzwonić na policję, on czuje się bardzo pewny, a ona niestety tym, że zrezygnowała z telefonu na policje tylko go jeszcze bardziej upewniła, że może się tak dalej zachowywać, bo żona nie ma odwagi na niego donieść. Jeszcze wmawia jej, że odbierze jej dziecko, bo wypiła jedno piwo, jeszcze trochę i wmówi jej, ze jest nic nie warta i powinna mu być wdzięczna, że z nią jest.
    Niby Tomasz ma jakieś wyrzuty sumienia, ale co z tego, jak i tak Paula oberwała. On tą rozwaloną ręką ukarał siebie samego za swoje fobie i słabości. Swoją drogą to mógłby się zamiast ręką to ryjem w tą ścianę pierdolnąć, to może by mu się coś w tym głupim łbie poprzestawiało. Biedaczek zabolała go obojętność żony i jej spojrzenie i dobrze zasłużył na to, też na jej miejscu nie chciałabym go oglądać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To czemu Klaudia nie wytrzymała z Norbertem będzie wspomniane w rozdziale, w którym pojawi się Norbert.
      Wiesz, są ludzie, którzy nie akceptują alkoholu przy dzieciach i trzeba to uszanować. Inna sprawa, że małżeństwa i ludzie, którzy mają wspólnie dzieci powinni o takim czymś rozmawiać, a nie potem reagować tak jak Tomek.

      Usuń
    2. Zgadzam się z Tobą, że należy uszanować czyjeś zdanie, zwłaszcza jeśli jest to własny mąż. Ale ten mąż miał też moim zdaniem obowiązek powiedzieć własnej żonie, że nie toleruje alkoholu przy dzieciach, zanim sieknął jej za to w twarz, czy nie tak?

      Usuń
    3. Przecież napisałem, że powinni o takim czymś rozmawiać, a nie reagować tak jak Tomek. Ludzie są różni - jedni przy dzieciach piją i palą, inni sobie na takie coś nigdy nie pozwolą. Druga osoba jednak nie jest jasnowidzem i jeśli nie zostanie o czymś poinformowana, to tego nie wie.

      Usuń
  2. Tomaszek pokazuje różki po raz kolejny. Już nie będę beblać, że bicie kobiety jest złe, że to, że tamto. Napiszę tylko tyle, że Tomaszek ma racje w jednym: Paulina absolutnie nie powinna pić przy dziecku. Nie powinna z dzieckiem szlajać się po barach. Sama mam małe dziecko w domu i doskonale wiem jak to jest, lecz przez te 8 miesięcy nie przyszło mi do głowy, żeby wypić piwo. A lubię! Czasem przy sobocie odważę się na malutkiego Radlera 2%, ale to zazwyczaj dam dwa łyki i koniec. Owszem, wypiję sobie coś tam więcej i mocniej, ale tylko wtedy, kiedy synek jest u babci na noc. To jest chyba oczywiste, że jak w domu pojawia się dzidziuś, trzeba z czegoś zrezygnować, coś poświęcić, coś sobie odpuścić. Dziecko wywraca życie do góry nogami, już nie będzie jak dawniej. Tu akurat Paulina była całkiem niemądra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie okazuje się, że też jestem niemądry. Co złego jest w wypiciu alkoholu przy dziecku? Sam często idąc na pizzę z dzieciakami, im zamawiam po coli, a sobie i żonie po piwie. Czy zostanie rodzicem równa się zostaniem abstynentem. Tu nie chodzi o to, by się przy dziecku upić czy jakoś mu zaszkodzić, ale Paula nie karmi cycem, więc to wypite piwo wcale nie wpływało na Emilkę.
      Nie czepiam się twojego zdania, staram się jedynie je zrozumieć. Bywam na wielu grillach, ogniskach i tam matki też nie mają problemu, by wypić słabe piwo lub jednego drinka.

      Usuń
  3. Tomek zachowal sie okropnie . Bardzo przesadzil i tak naprawde nie mial.powodu nie upila sie przeciez normalnie zajmowala sie Emilka wiec nie rozumiem jego wybuchu . Sama z mezem czesto pijemy przy dzieciach fakt malo . Jednak nigdy nie pilam przy niemowlaku no ale to nie zbrodnia puki sie zna granice. Jednak zatanawia mnie sytulacja w laziece czy zaluje czy poprostu dalej uwaza ze dobrze zrobila ale mu szkoda zony

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie są różni i wyznają często zupełnie odmienne poglądy. Są tacy co przy dzieciach piją, inni udają przy nieletnich, że są abstynentami. Tomek mówił Paulinie o swojej matce i jej nałogu, ale ona jednak nie była w stanie przewidzieć, że może on sobie nie życzyć, by piła przy małej nawet w takich niewielkich ilościach.

      Usuń
  4. Choć widać skruchę w Tomku, to mi go nie żal. Zamiast najpierw pomyśleć i wyładować swój gniew choćby na łazience, to on bije żonę...
    A ona skąd mogła wiedzieć, że mężczyzna nie chce aby piła piwo przy małej? Mógł jej o tym powiedzieć zamiast uderzyć, myślę, że posłuchałaby go i następnym razem wzięłaby sok, zamiast procentów.
    Sielanka już się skończyła jak widać, jestem bardzo ciekawa jak to się rozwinie dalej :)

    amandiolabadeo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, posłuchałaby go i to nawet nie ze strachu przed nim, bo na chwilę obecną ona jeszcze nie boi się go aż tak. Tomek ma dobre wyjaśnienie dlaczego nie życzy sobie, by jego żona piła przy dziecku. Sądzę, że każda kobieta byłaby zdolna do takiego "poświęcenia" dla faceta, który jednak w dzieciństwie i młodości wiele przeszedł.

      Usuń