Autor tego bloga należy do grupy „Projekt Prozaicy”, z tego też powodu strona korzysta z płatnych linków. Ujmując to krócej i bardziej zrozumiale – autor zarabia, a czytelnicy nic na tym nie tracą. Te linki są całkowicie bezpieczne dla komputerów, tabletów i smartphone-ów pod warunkiem, że postępuje się zgodnie z instrukcją, czyli nie klika w reklamy, nic nie ściąga na swój sprzęt, a jedynie odczekuje symboliczne pięć sekund i przechodzi dalej. Za wszelkie utrudnienia autor bloga przeprasza, za waszą aktywność jest wdzięczny, a prywatnie pozdrawia i życzy dobrej zabawy podczas czytania.

Link do instrukcji – KLIK

poniedziałek, 12 czerwca 2017

#49 – „Między alejkami” – Rozdział 6

Intymnie”

Julia Kamińska napisała do Daniela SMS-a przed południem, dwudziestego piątego sierpnia. Pochwaliła się, że jest już po pisemnej poprawce z języka angielskiego.
Ledwie co układał litery w wyrazy, a te w zdania, dlatego chwilę trwało zanim zrozumiał wiadomość, którą od niej otrzymał. Wszystkiemu winny był alkohol. Zapił nie tylko wieczorem, ale także w nocy, niemal do białego rana, dlatego teraz nie był tylko i wyłącznie na kacu, ale był jeszcze pijany.
Pisemny? – zdziwił się na głos, kierując swoje słowa do leżącego obok niego czworonoga.
Czarno-biała Paskuda zerknęła na swojego współlokatora dużymi oczami, a potem zwinęła się w kłębek i ponownie zapadła w sen. Koty takie już były, traktowały ludzi z wyższością i pupilka Lalentala niczym się pod tym względem nie wyróżniała.
Daniel postanowił więc sam poradzić sobie z odpowiedzią i zaczął wnikać głębiej w temat poprawkowej matury. Dopytywał kiedy w takim razie będzie ustna poprawka. Szybko poczuł wibracje zwiastujące, że Julia mu odpisała. Okazało się, że ustnej wcale nie musiała poprawiać. Wtedy był już po całości zaskoczony.
Jak można zdać ustny, a oblać pisemny? – pytał samego siebie, kierując kroki do łazienki, by skorzystać z prysznica.
Zanim jednak wszedł do kabiny, to zdecydował się na zatelefonowanie do niej. Dopytywał jak jej poszło, ale nie chciała niczego zdradzać na odległość. Zaproponowała spotkanie. Zgodził się, ale dla odmiany postanowił zaprosić ją do siebie. Nie miał ochoty nigdzie wychodzić, więc takie rozwiązanie wydało mu się idealnym.
Nie zdziwiło go wcale, że się zgodziła. Tak naprawdę, to nie spodziewał się usłyszeć innej odpowiedzi. Uznał, że to nawet słodkie, że trzy razy upewniała się co do adresu, by uniknąć pomyłki i rozczarowania, gdyby trafiła pod nieodpowiedni. Wszystko dokładnie jej wyjaśnił, nawet poinstruował za jakim sklepem, w którą stronę ma skręcić, by było najbliżej, a tym samym jak najszybciej. Potem odłożył telefon na deskę klozetową i nagi wszedł pod strumień letniej wody. Ledwie poczuł na sobie chłód orzeźwiającej cieczy, a dzwonek przy drzwiach rozbrzmiał tak głośno, że skronie zdawały się mu napuchnąć, a tym samym zaraz pęknąć.
Cholera! – przeklął. – Niemożliwe, by dotarła tu tak szybko – mówił dalej do siebie, jednocześnie wciągając na nagi tyłek wyjęte z pralki, stare, brudne i mocno znoszone dżinsy, z których nawet wcześniej nie wyjął skórzanego paska.
Nie kłopotał się z zapinaniem rozporka i pomimo że na wierzch wystawało odrobinę jego intymnego owłosienia, to bez skrępowania otworzył drzwi. Do jego uszu ciągle dobiegał szum wody, której nie zakręcił i tylko ten dźwięk dawał mu poczucie rzeczywistości.
Kornelia? – wyszeptał ledwie zrozumiale. – Co tutaj robisz? – spytał niewysoką, brązowowłosą piękność. – Skąd wiedziałaś, że tu jestem?
Twoja mama – podała w odpowiedzi. – Mamy rozmawiać na klatce?
Pokręcił głową i zrobił jej na tyle miejsca, by mogła wejść do przedpokoju, a on móc zamknąć drzwi.
Julia w tym czasie poprawiła makijaż i ruszyła do mieszkania Daniela. Była zaskoczona, że mężczyzna mieszka tak blisko niej, że wystarczyło tylko przejść skrótami stworzonymi z zaciemnionych uliczek, by znaleźć się przed jego blokiem.
Miała to szczęście, że akurat jakiś starszy pan z psem wychodził z odpowiedniej klatki. Pogłaskała nawet tego owczarka niemieckiego, jednocześnie łapiąc za klamkę. Przywitała się, choć mężczyzny nie znała i wbiegła schodami na drugie piętro. Miała już na widoku odpowiednie drzwi, gdy te otworzyły się.
Jesteś nienormalny! – krzyknęła oburzona kobieta, której Julia nigdy wcześniej nie widziała na oczy.
W pierwszej chwili pomyślała, że pomyliła adresy, ale gdy zobaczyła za plecami kobiety Daniela, to była pewna, że trafiła do odpowiedniego miejsca. Mężczyzna zdawał się jednak jej nie zauważać.
Idź już – polecił nieco przygaszonym głosem.
Kamińska sądziła, że mówi to do niej, ale on te słowa kierował do tej drugiej.
Kornelia ruszyła schodami w dół, mijając Julię, nawet lekko ją potrącając.
Przepraszam panią – szepnęła szybko. – A ty nie możesz mi mówić za mnie czego chcę i co będzie dla mnie lepsze! – wrzasnęła w kierunku Daniela, a potem, zalewając się łzami, zbiegła schodami aż na parter.
Lalental wciągnął powietrze, a następnie uformował z ust dzióbek i głośno je wypuścił, jakby odetchnął, że ma to już za sobą. Julia odniosła wrażenie, że zrobił to jakby teatralnie. Nie uszło jej uwadze jak skąpo ubrany jest mężczyzna i to, że szklą mu się oczy.
Cześć – przywitała się.
Wejdź – zaprosił i starał się uśmiechnąć. – Ta kobieta co ją mijałaś, to moja siostra. Pokłóciliśmy się, zdradziła męża – oznajmił, gdyż sądził, że ona oczekuje od niego jakiś wyjaśnień. Postanowił więc rozwiać jej wątpliwości nim zacznie go o cokolwiek wypytywać.
Jesteś mokry i rozebrany – zauważyła.
Przeszkodziła mi w prysznicu – odpowiedział, wciągając Julkę za rękę głębiej do pomieszczenia. Zamknął za nią drzwi i to na dwa zamki. – Myślę jednak, że to nic straconego. – Uśmiechnął się przyjemnie, ale z nutką łobuzerstwa.
Poczuła się tak jakby ją osaczył. Co prawda nie dotykał jej, ale ręce ułożył tak, że jakby tylko chciał, to byłby w stanie ją objąć i zajęłoby mu to dosłownie chwilę.
Ugiął lekko kolana i też się nieco przychylił, na tyle, by móc bez problemu dotknąć jej ust swoimi. Ledwo o nie trącił, a już się wycofał.
Myślę jednak, że to nic straconego. Teraz możemy wykąpać się razem – zaproponował i nim zdążyła zaoponować, to już wisiała bezwiednie, przewieszona przez jego jedno ramię.
Poczuła jego rękę tuż pod pośladkami i zdążyła jedynie zamachać nogami, gdy spostrzegła się, że są już w łazience. Postawił ją na ciemnych, niemal czarnych płytkach, które kontrastowały z czerwonymi fugami.
Nie pytając o zdanie, chwycił za brzeg jej koszulki na ramiączkach i sprawnie ją jej pozbawił. Potem zabrał się za odpinanie dżinsów, które miała na sobie.
Daniel, zwolnij! – zawołała.
Dlaczego? – zdziwił się. Patrzył w jej oczy, a jednocześnie zsuwał z niej spodnie. Dotknął nagich pośladków, zahaczając jednym palcem o gumkę stringów. Położył na pupie pewnie obie dłonie i przyciągnął ją bliżej. – To tylko wspólny prysznic, nic więcej – oznajmił. – Rozbierz się – rozkazał, odsuwając się od niej.
Przysiadła na sedesie, odkładając jego telefon na podłogę. Przez chwilę biła się z myślami i zastanawiała jak się zachować, a on w tym czasie zniknął w kabinie, wcześniej nie pozbawiając samego siebie spodni.
Znamy się prawie pięć miesięcy, nie zgryzę cię, choć mam na to ochotę – zagaił. – To będzie przyjemność dla nas obojga, obiecuję.
Tymi słowami skutecznie ją przekonał. W myślach stwierdziła, że przecież ma już tyle lat, że nie wypada jej zachowywać się jak dziewicy orleańskiej, pomimo że przecież tak naprawdę dziewicą była.
To tylko kąpiel – powtarzała samej sobie w myślach, dla dodania otuchy.
Spodnie i sandałki zdjęła. Postanowiła jednak pozostać w bieliźnie. Z początku to uszanował, gdyż nic na to nie powiedział. Splótł swoje palce z jej i naparł tak mocno, by uczyniła krok w tył. W ten sposób znaleźli się dokładnie pod dużą deszczownicą i poczuli dokładnie tak, jakby stali w letnim, przyjemnym deszczu.
Pierwszy raz była tak blisko niemal nagiego mężczyzny. Zdecydowała się wypleść palce jednej dłoni w delikatne owłosienie na jego torsie, poczuć tę miękkość. Potem to samo uczyniła z drugą dłonią i sunęła obiema wyżej, aż dotarła do jego policzków. Nie pozwolił jej jednak na pocałunek. Chwycił za ramiona i szybko odwrócił.
Pisnęła przerażona.
Spokojnie – wychrypiał wprost do jej ucha. Objął tak, że dłonie zacisnął na białym, mokrym staniku. Wcałował się w szyję. – Spokojnie – powtórzył, gdy wyczuł jak drży. – Sprawię, że będzie cieplej – zapowiedział i jedną dłonią zaczął operować przy dotykowym panelu od prysznica.
Miał rację, teraz woda, która na nich padała była bardzo gorąca, na tyle, że aż para zaczęła unosić się do góry. Ich ubrania, te które mieli na sobie, przemokły do ostatniej nitki. Trwali tak nieruchomo dłuższy czas, aż w końcu Julia przestała drżeć.
Nie zrobię nic. Uszanuję każde twoje „nie” – wyjaśnił. – Jakby co, to krzycz.
Przyłożył usta do jej łopatki i starał się jak tylko umiał, by się rozluźniła. Podążał coraz niżej, na wielu fragmentach jej ciała pozostawiając pocałunki. Nie ominął też jednego z pośladków. Kiedy wracał do góry i ponownie stawał na równe nogi, to jego dłoń sunęła po wnętrzu jej uda tak długo, aż całkiem zakryła jej kobiecość. Środkowy palec wsunął do jej wnętrza, sprawnie omijając sznureczek wchodzący w pupę.
Nie zabezpieczam się – upomniała go szybko, nie chcąc by się rozgrzał, a potem zawiódł, gdyby się okazało, że akurat nie ma w domu prezerwatywy.
Wyłapał w brzmieniu tych słów specyficzne drganie. Zrozumiał, że się boi albo stresuje.
Nie będziemy się kochać – poinformował. – Chcę tylko czuć twoją bliskość, mieć cię przy sobie.
Uspokoił ją na tyle, że zdecydowała się odwrócić. Ponownie jednak nie pozwolił jej na pocałunek. Odchylił głowę i stanął na palcach, byleby nie dosięgnęła do ust.
Tyle mi wystarczy – oznajmił. – Wytrzyj się, ręczniki schowane za drzwiami ażurowymi – dodał, wychodząc z kabiny w ciężkich, ociekających wodą dżinsach. Wskazał na szafę, o której wcześniej wspomniał.
Pozbył się spodni dopiero w sypialni, gdzie szybko zaciągnął na tyłek slipy i popielate dresy.
Julia natomiast oniemiała, nie spodziewała się takiego zakończenia. Pośpiesznie więc udała się za nim, wcześniej okrywając swoje ciało dużym, czarnym ręcznikiem. Nie odważyła się jednak pozbyć bielizny.
Co to miało znaczyć? – zapytała.
Zaskoczyła ją ciemność i on, stojący na środku, przy stole i zapalający świece. Małe podgrzewacze rozstawione były na całym stole i także na parapecie.
To? – spytał z zapalniczką w dłoni. – Tworzę klimat do naszego obiadu – oznajmił.
Domyśliła się, że musiał opuścić zewnętrzne rolety, skoro osiągnął aż taki efekt, zupełnie jakby była noc i to jedna z najciemniejszych, najbardziej mrocznych, bezgwiezdnych.
Nie chcę cię wykorzystać – dodał. – Domyśliłem się, że... Nie było nikogo przede mną, który by cię tak dotykał, prawda? – dopytywał, zbliżając się do niej.
Tak – przytaknęła, czując jak policzki płonął.
Zgrzeję coś na szybko, a ty... przebierz się – polecił i wskazał na rozsuwaną szafę. – Możesz wziąć coś mojego. Spodenki są po lewo, na dole, a koszulki i koszule są na wieszakach.
Mając jego pozwolenie, postanowiła się rozgościć. Szybko się ubrała, nieco przy tym szperając, czy czasami nie ma w szafie jakiś damskich łaszków, a potem zaczęła zachodzić w myśl co uczynić z mokrymi stringami i stanikiem.
Daniel wrócił do pokoju, niosąc z sobą dwa talerze z przygotowanym na szybko spaghetti, wegetariańskim. Nie podał do posiłku łyżek, jedynie widelce.
Wybierz wino. – Wskazał na stojak, na którym mieściło się kilkanaście butelek. – A ja to wysuszę. – Wyrwał z jej dłoni bieliznę i poszedł z nią do łazienki. – Cholera, nie mam tu suszarki – przypomniał samemu sobie szeptem i zdecydował się na rozwieszenie ubrań dziewczyny na prowizorycznej, małej, plastikowej suszarce.
Jej bluzka i spodnie także były mokre, gdyż zalała je woda. Taki był efekt niezamknięcia szklanych drzwi kabiny.
Wybrałaś wino? – dopytywał, niosąc z sobą otwieracz.
Uśmiechał się od ucha do ucha, gdyż w jego bokserkach w kratę i męskiej, o wiele za dużej, granatowej koszuli wyglądała zabawnie, ale i seksownie.
Zanim napełnił jej kieliszek, to jednak zapytał:
I jak ci poszła matura? Bo nie wiem czy od razu polać, czy najpierw przylać.
Przylać?
Przez kolano. – Puścił do niej oczko i zdecydował się jednak nalać czerwonej cieczy do dużego, przezroczystego kieliszka, stojącego na cienkiej, czarnej nóżce. – A gdzie Elvis?
Został w domu. Pamiętałam, że masz kota.
Ach tak. Paskuda! – zawołał, potem zagwizdał, a zwierzę, jak na komendę, znalazło się przy jego nodze i zaczęło ocierać oraz łasić. – Przedstawiam ci moją dziewczynkę – oznajmił, biorąc grubego czworonoga na ręce i wciskając go na kolana Julki.
Ze śmiałością pogłaskała mruczące stworzonko, które co jakiś czas kukało na pełne talerze, z nadzieją, że i dla niej się coś ostanie.
Tamten dzień i noc, były dla Julii wyjątkowe. Spędziła je z Danielem i było doskonale. Nie kochali się, ani nie pocałowali z języczkiem, ale dotykał ją, co prawda już nie tak erotycznie jak pod prysznicem, ale pieścił opuszkami i słowami, zarówno podczas obiadu, tańca, jak i potem, gdy leżeli przytuleni na dużym łóżku, przywodzącym na myśl te małżeńskie łoża z filmów i seriali.
To wtedy wyznała mu, że się w nim zakochuje. Przyznała się do tego, że właściwie to jest już w nim po uszy zadłużona. A następnego dnia, gdy chciała się do niego dodzwonić, by powiedzieć mu kilka ciepłych słów na dobranoc, to powitała ją automatyczna poczta głosowa. To samo miało miejsce kolejnego dnia i następnego również.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz